Alicja Kapuścińska mówi, że jej mąż na wiadomość o tym, że jest na liście współpracowników SB, zawsze wzruszał ramionami. Mówił, że umieszczano na niej - jako potencjalnych informatorów - wszystkich dziennikarzy wyjeżdżających za granicę.

Wdowa dodaje, że gdy Kapuściński dowiedział się, że jest na tzw. liście Wildsteina, też tylko wzruszył ramionami. "Przyjął tę informację ze śmiechem. Powiedział: <Oczywiście, że my wszyscy, dziennikarze jeżdżący wtedy za granicę, jesteśmy na tej liście>" - opowiada.

Alicja Kapuścińska tłumaczy, że jej mąż chodził na rozmowy z SB, bo musiał to robić. "Wszyscy korespondenci byli do tego zobowiązani. Musieli po powrocie z zagranicy zdawać relację" - mówi.

O tym, że Kapuściński współpracował z SB, napisał "Newsweek". Tygodnik zaznaczył jednak, że z dokumentów IPN wynika, że pisarz nikomu nie zaszkodził. Godził się na współpracę, bo inaczej nie mógłby jeździć za granicę jako reporter.