Dzieciobójczyni znów stanęła przed sądem
Rodziła dzieci, a potem topiła je w wannie i chowała w beczkach po kapuście. Dla prokuratury i sądu I instancji możliwa była tylko jedna kara - dożywocie. Ale dziś dzieciobójczyni znów jest sądzona, bo sąd apelacyjny uznał, że skazano ją na podstawie zbyt surowych przepisów.
- Dzieciobójczyni odwołuje się od wyroku
- Trzeci proces dzieciobójczyni z Czerniejowa
- 25 lat więzienia za zabite dzieci w beczkach
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Trudno sobie wyobrazić, by sąd złagodził karę za mordowanie własnych dzieci. Ale sąd apelacyjny kazał rozpatrzyć sprawę Jolanty K. jeszcze raz. Oskarżenie czeka teraz trudniejsze zadanie niż w poprzednim procesie. Dlaczego? Bo sąd będzie się kierował łagodniejszymi przepisami starego kodeksu karnego. Tak nakazał sąd apelacyjny.
Ale prokuratorzy nie mają wątpliwości, że Jolanta K. z Czerniejowa koło Lublina rodziła w domu, a potem topiła noworodki w wannie. Koszmar trwał przez sześć lat - od 1992 do 1998 roku. Zwłoki dzieci znaleziono cztery lata temu w beczce po kiszonej kapuście.
Tym razem być może uda się skazać także męża Jolanty K. Bo w poprzednim procesie mężczyzna został uniewinniony. Twierdził, że nic nie wiedział o ciążach żony i jej zbrodniach. Ale prokuratorzy w to nie wierzą. Bo jak mógł mieszkać z Jolantą K. pod jednym dachem i nie widzieć, że jest w ciąży? Oskarżenie twierdzi, że mężczyzna wręcz namawiał kobietę do zabijania własnych dzieci.
I to będą się starali udowodnić prokuratorzy. Jeśli im się uda, to mąż Jolanty K. trafi za kratki. Jednak najważniejsze jest ukaranie morderczyni.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!