CBA: Zabrać śledczym sprawę Sobiesiaka
Szef CBA Paweł Wojtunik prosi prokuratora generalnego o przeniesienie śledztwa w sprawie interesów Ryszarda Sobiesiaka w Zieleńcu poza Dolny Śląsk. Po co? By uniknąć podejrzeń o powiązanie oskarżycieli z bohaterami afery. Sprawa budowy w Zieleńcu dotyczy wielu lokalnych urzędników i samorządowców z Dolnego Śląska.
- Sobiesiak zmienił swoje zeznania
- Bohater afery hazardowej oszukiwał fiskusa
- Ważni policjanci na wczasach u Sobiesiaka?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Śledztwo w sprawie interesów Ryszarda Sobiesiaka w Zieleńcu stanęło w miejscu. Szef CBA chce przekonać Andrzeja Seremeta, by ten odebrał sprawę prokuraturom z Dolnego Śląska – dowiedział się nieoficjalnie DGP ze źródeł zbliżonych do Biura.
Dolnośląskie prokuratury przesyłają między sobą akta śledztwa tego. Powód? Oskarżyciele są personalnie powiązani z lokalnymi urzędnikami z Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, którzy są w zainteresowaniu prowadzących śledztwo. Postępowanie dotyczy także także polityków Platformy z tego regionu, w tym byłego szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego.
Od początku 2008 roku delegatura CBA we Wrocławiu rozpracowywała interesy Ryszarda Sobiesiaka i jego wspólników. Jeden z wątków operacji dotyczył firmy Winterpol, kontrolowanej przez króla hazardu. Spółka budowała wyciąg w Zieleńcu. Firma Sobiesiaka wycięła państwowy las, zanim uzyskała na to formalną zgodę. Zgodnie z procedurami Winterpol o pozwolenie na budowę mógł zacząć się starać dopiero w marcu 2009 roku. Ale wyciąg zaczął działać trzy miesiące wcześniej – w Wigilię Bożego Narodzenia 2008 roku. Inwestycją Sobiesiaka interesował się osobiście Chlebowski.
Niespełna rok później śledztwo w tej sprawie rozpoczęła Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu. Zajęła się nim grupa oskarżycieli z wydziału śledczego. W marcu udało im się przedstawić zarzuty niedopełnienia obowiązków Kazimierzowi W., szefowi nadleśnictwa Zdroje. Ale od tego momentu śledztwo stanęło w miejscu.
Na początku czerwca oskarżyciele niespodziewanie stwierdzili, że nie chcą już badać interesów Sobiesiaka w Zieleńcu. Wrocławska Prokuratura Apelacyjna przeniosła śledztwo do prokuratury w Legnicy. – Przyczyny są tajne – twierdzi Elżbieta Czerepak, rzecznik wrocławskiej apelacji. Do Legnicy akta dotarły dopiero w ubiegłym tygodniu. Prokurator, który dostał tę sprawę, jeszcze nie zaczął nad nimi pracować. – To jest bardzo obszerny materiał, musimy się z nim zapoznać – tłumaczy Joanna Sławińska-Dylewicz z legnickiej prokuratury.
>>>Czytaj dalej>>>























~lewe prawo2010-08-27 09:59
Ja proponuję przenieść sprawę Sobiesiaka do prokuratury w Przemyślu, tam babcia z dziadkiem za wyrąb gałązek w Birczy na wartość 13 zł.niezwłocznie została ukarana przez sąd w imieniu Rzeczypospolitej. Czy " Mała Moskwa"podlega innej jurysdykcji?
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!