Dziennik Gazeta Prawana logo

Tanie wakacje? Zobacz, gdzie jechać!

9 lipca 2010, 06:13
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polacy nie na żarty przestraszyli się pogody. Dlatego ruszyli w te regiony kraju, w których mogą miło spędzić czas nawet gdy leje. Tegorocznym hitem są Warmia, Mazury i Podlasie. Kończymy za to z wygrzewaniem się nad Bałtykiem. Tracą także góry. Zobacz, gdzie w Polsce warto jechać na wakacje!

- Tu już nie przyjeżdża się jak kiedyś na kemping i pod namiot, tylko do dobrej jakości pensjonatów i kwater prywatnych – mówi Krzysztof Łopaciński, prezes Instytutu Turystyki.

Ceny są niższe niż nad Bałtykiem. Nocleg na Warmii i Mazurach kosztuje według raportu portalu Szybko.pl średnio 36 zł. Lokalne ośrodki pękają w szwach. W niektórych miejscowościach na wschodzie i północnym-wschodzie miejsc w pensjonatach i kwaterach prywatnych już nie ma. Przez Drohiczyn przeciąga jedna wycieczka za drugą W ośrodku wypoczynkowym Biedronka w Iławie nie można już wsadzić szpilki - wynajętych jest 100 proc. miejsc.

Niewiele lepiej jest w czterogwiazdkowym hotelu Gołębiewski w Mikołajkach. I to mimo, że ceny za pokój poszły w górę w porównaniu z 2009 r. o około 10 proc.

- Na najbliższe tygodnie mamy zarezerwowane 80 proc. miejsc. Przy pobycie siedmiodniowym cena za noc to 234 zł - mówi Hanna Szczepanek z Hotelu Gołębiewski.

Eksperci nie mają wątpliwości: to przede wszystkim efekt zmieniającej się jak w kalejdoskopie aury. Jeżeli miejscowość ma do zaoferowania - poza plażą i leżakami – ciekawe tereny wycieczkowe, stadninę koni, a do tego lasy w których można spacerować mimo niepogody, na pewno wygra walkę o turystów. Tradycyjne miejscowości letniskowe z plażą i smażalnią ryb nie mają szans.

O wolne pokoje w tym roku trudno też w miejscowościach, które jeszcze kilka lat temu były turystycznymi białymi plamami. Na przykład w Białymstoku, gdzie w większości pensjonatów nie ma już wolnych miejsc. Z miasta jest tylko krok na tereny dawnej Rzeczpospolitej, a wyprawy śladami historii to w tym roku jeden z turystycznych hitów.

Za trzy dni Małgorzata Jaglińska, 27-letnia pracownica jednej z Warszawskich fundacji, będzie pływać kajakiem po Bugu. W tym roku zamiast smażyć się na bałtyckiej plaży albo łazić po górach jedzie na Podlasie, do Drohiczyna.

– Miałam dość tłumów na sopockim molo czy w Zakopanem. To będzie prawdziwy kontakt z naturą – mówi Małgorzata Jaglińska.

O Drohiczynie usłyszała od znajomych, którzy pod Białystok – do Moniek – wyciągnęli ją w zimie na sylwestra. – Byłam zauroczona ludźmi, od których wynajmowaliśmy domek, turystów się tam traktuje niemal jak rodzinę, którą trzeba jak najlepiej ugościć – mówi Jaglińska.

Kolejnym atutem są ceny – nie tak wygórowane jak w wypromowanych kurortach na Mazurach czy nad morzem. Turystów z roku na rok przybywa.

czytaj dalej >>>

– Wszystko dzięki reklamie. Samorządy wydają duże sumy na wypromowanie regionu i teraz widać efekty – tłumaczy Jadwiga Dąbrowska, dyrektorka biura Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.

Sam Białystok wydał na kampanię promocyjną prawie 2 mln zł. Augustów podpisywał nawet specjalne umowy z TVP, żeby jego walory turystyczne obejrzeli na wizji widzowie śniadaniowego show.

Jak mówi Dąbrowska, w zeszłym roku tylko do miejscowych centrów informacji turystycznej zgłosiło się 450 tys. osób. Rok wcześniej było ich o 50 tys. mniej. – Przyjeżdżają głównie mieszkańcy Mazowsza, Pomorza czy Mazur, ale mamy też gości z dalszych terenów, np. z Dolnego Śląska.

O ile w przypadku wyjazdów krajowych widać już zmianę trendu, o tyle zagraniczne wyjazdy trzymają się utartych szlaków.

Niezmienną popularnością cieszy się Egipt, a nie taniejąca w oczach z powodu kryzysu Grecja. Co więcej, według firmy Enovatis, operatora portali turystycznych Wakacje.pl i EasyGo.pl, zainteresowanie Egiptem zwiększyło się o 11 proc. W tym roku na wakacje wybiera się tam 39 proc. turystów wyjeżdżających za granicę. Także niezmienna od lat jest lista miast, w których Polacy najchętniej się zatrzymują podczas wakacyjnych wyjazdów. To Barcelona, Londyn, Rzym i Paryż.

Czy zagraniczne wyjazdy to zagrożenie dla turystyki krajowej? Eksperci twierdzą, że tak. Krzysztof Łopaciński, prezes Instytutu Turystyki, mówi, że zagraniczni hotelarze wprowadzili promocje sięgające nawet kilkudziesięciu procent. Ceny obniżają też biura turystyczne.

To wystarczający powód, by Egipt czy Hiszpania stały się alternatywą dla krajowych wycieczek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj