Zmarła kobieta i jej nienarodzone dzieci. Lekarze przed sąd
Dwaj znani poznańscy ginekolodzy stanęli w środę przed sądem, oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci pacjentki i jej dwóch płodów. Lekarze nie przyznają się do winy.
- Fałszywy lekarz okradł pacjentów
- Amputowali kobiecie piersi bez raka. Nie będą ukarani
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W listopadzie 2006 roku 20-letnia Karolina M., będąc w szóstym miesiącu ciąży, trafiła do powiatowego szpitala w Słupcy (wielkopolskie) z poważną chorobą. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia została przewieziona do poznańskiej kliniki ginekologiczno-położniczej Akademii Medycznej.
Podczas pobytu w szpitalu obumarł pierwszy z płodów. Lekarze stwierdzili, że martwy płód nie zagraża życiu drugiego oraz matki i nie wykonali zabiegu cesarskiego cięcia. Po obumarciu drugiego płodu, kiedy znacznie pogorszył się stan zdrowia 20-latki, podczas jej reanimacji wykonano zabieg wydobycia płodów, ale nie udało się kobiety uratować. Zmarła trzy dni po przyjęciu do kliniki.
Prof. Krzysztof D. i dr Arkadiusz B. zostali oskarżeni o narażenie na utratę życia i zdrowia oraz spowodowanie nieumyślnej śmierci Karoliny M. i dwóch płodów. Grozi im do pięciu lat więzienia.
Według opinii biegłych, lekarze z Poznania dopuścili się wielu uchybień. Nie wykonali na przykład specjalistycznych badań, które dostarczyłyby informacji o faktycznym stanie zdrowia pacjentki, w tym podstawowego badania USG, nie zdecydowali się też w porę na wykonanie cesarskiego cięcia.
Źródło: PAP



























~wykidajło2010-09-08 15:14
Pewnie bali się czarnych, w końcu takie usunięcie płodu to zbrodnia przeciwko nienarodzonym. A tak na poważnie - w mojej bliskiej rodzinie był taki sam przypadek, z tą różnicą, że ciąża była pojedyncza. Po stwierdzeniu badaniem USG, że płód jest obumarły, nie było odważnego lekarza, który podjąłby decyzję o usunięciu. Ordynator schował się gdzieś w mysią dziurę, pozostali nabrali wody w usta. Bratowa o mały figiel by się przekręciła. Ja ani bratowa nie wini za to lekarzy tylko tych, którzy ich terroryzują.
~pacjent potencialny2010-09-08 15:04
pod sciane z nimi
trzy życia to i tak mało-szkoda kul podciąc im żyły
nie dostali do łapy to im je uciąc
~Steff2010-09-08 14:07
RUTYNA, tak się dzieje we wszystkich szpitalach, lekarze wiedzą że włos im z głowy nie spadnie, prokuratorzy i sędziowie oraz adwokaci też potrzebują pomocy, korupcja goni korupcję.
~Pacjent2010-09-08 13:57
Potraktowali ją, tak jak nas wszystkich. Przywieźli towar do kliniki, to niech się rozpakuje. Jak nie umrze do czasu zakończenia badań, to się zobaczy, co da się zrobić. Jak nie przeżyje tej próby, to nic się nie stało. Szpital będzie przyjmował następne mięso.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!