Na zestawieniu lotów - najpierw Iła-76 i Tu-154M, a później polskiego Jaka-40 i tupolewa - zamieszczono polskie tłumaczenie rozmów kontrolerów ze Smoleńska. Wynika z nich m.in., że sytuacja była bardzo nerwowa.

Po pierwszy nieudanym podejściu do lądowania Iła-76, otrzymuje on zgodę na ponowne podejście. W tym czasie Tu-154 nadal jest jeszcze na lotnisku Okęcie, a rosyjscy kontrolerzy w swoich rozmowach mówią, że trzeba "Polakom powiedzieć, że nie mają po co startować".

Jednocześnie polska komisja stwierdziła, że polski Jak-40, który wystartował przed tupolewem, otrzymał inne informacje o pogodzie niż te, które podano rosyjskiemu Iłowi. "Niemożliwe jest, żeby pogoda zmieniała się tak dynamicznie" - skomentowali eksperci podczas konferencji.