Dziennikarz: Władze "Tygodnika Powszechnego" piły kawę i koniak z SB
Odszedł z "Gazety Wyborczej", bo nie zgadzał się z linią dziennika wobec lustracji. Teraz pracuje w IPN. I wydaje książkę, w której pisze, że kierownictwo "Tygodnika Powszechnego" współpracowało z SB. Wymienia nazwiska.
- W Rzymie nagle zmarł arcybiskup Józef Życiński
- Autor kontrowersyjnej biografii Kapuścińskiego dziennikarzem roku
- Pierwsza tak kompletna biografia Jana Pawła II
- Jerzy Baczyński dziennikarzem 20-lecia
- Jak silny jest Kościół
- Czy publicyści powinni walczyć przed sądem?
- Ruszyła lustracja prezydenta Pabianic
- Fronda.pl: Są ślady współpracy Geremka z SB
-
Zobacz najlepszych polskich dziennikarzy!
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Roman Graczyk twierdzi, że dotarł do źródeł, których nikt wcześniej nie widział. Podkreśla, że to, co w nich znalazł oznacza koniec legendy "Tygodnika Powszechnego". Graczyk był porannym gościem RMF FM.
Pytany, czy materiały, o których pisze w książce zaprzeczają dotychczasowym twierdzeniem, że z SB współpracowały tylko osoby z administracji "Tygodnika Powszechnego".
"Tak, są mocne dowody, że było inaczej. Przez kilkanaście lat ludzie z kierownictwa <Tygodnika Powszechnego> spotykali się i byli zarejestrowani jako tajni współpracownicy. Natomiast dowody są o tyle słabe, że teczki pracy tych osób zostały zniszczone i treść tych rozmów jest nam znana tylko ze źródeł pośrednich. Niewiele jest dokumentów świadczących o tej treści" - odpowiedział Roman Graczyk.
Dziennikarz wymienia w tym kontekście cztery nazwiska ludzi "Tygodnika": Haliny Bortnowskiej, Stefana Wilkanowicza, Marka Skwarnickiego i Mieczysława Pszona.
"Oni musieli mieć świadomość, że rozmawiają z wysokimi funkcjonariuszami SB, to nie ulega żadnej wątpliwości. Myślę natomiast, że w jakimś stopniu bardziej się łudzili niż prawidłowo to odczytywali, że to jest pogawędka towarzyska czy próba wpływania przez nich na SB, a nie odwrotnie" - twierdzi Roman Graczyk w rozmowie z Konradem Piaseckim.
Publicysta podkreśla, że współpraca z komunistyczną bezpieką w przypadku osób z kierownictwa "Tygodnika Powszechnego" wyglądała zupełnie inaczej, niż w pozostałych przypadkach.
"Zewnętrzne atrybuty współpracy w ogóle tu nie występowały. Wydaje mi się, że nie ma tych teczek pracy, ale pragmatyka służbowa i instrukcje operacyjne z lat 70. i późniejszych były takie, że w stosunku do wybitnych osób w ogóle nie stosuje się tego rodzaju atrybutów współpracy. Nie ma zatem zobowiązania do współpracy, nie ma wybierania sobie pseudonimu, nie ma pisania raportów własnoręcznie. Czyli to raczej było spotkanie w kawiarni przy herbacie lub przy koniaku i rozmowa o Polsce, wspólna troska o Polskę - SB tak to przedstawiało. I w tym sensie oni mogli mieć wrażenie, że to jest coś innego niż normalna współpraca. Natomiast dla SB to była normalna współpraca, dla mnie w jakimś stopniu też" - tłumaczy Roman Graczyk.
Dziennikarz zaznacza, że dokumenty, na których się oparł, wcześniej nie były znane. Jego zdaniem, nie pozostawiają wątpliwości, co do charakteru kontaktów z SB.
"Przesądzają o współpracy, ale nie była to współpraca taka, jak z Leszkiem Maleszką. Czyli pewna doza autonomii tych ludzi była faktycznie. Ja już nie mówię o tych pozorach, które tu zachowywano, to jest sprawa drugorzędna, ale faktycznie to nie było tak, że mówiono im: <Proszę pana, niech pan pójdzie jutro na zebranie kolegium redakcyjnego i nam powie co mówił Turowicz> - to jest nie do wyobrażenia. Ponieważ traktowano ich trochę po partnersku, wiec trudno powiedzieć o nich jako o typowych agentach, absolutnie nie".
Mimo tego zastrzeżenia, Roman Graczyk utrzymuje, że była to współpraca z komunistyczną bezpieką.
"Natomiast ja twierdzę, ze to była forma współpracy z SB, ponieważ jak to inaczej nazwiemy, jeśli przez 15 lat ktoś się spotyka regularnie i odpowiada na pytania dotyczące tygodnik?. Trochę mówi o sprawach wewnętrznych tygodnika, trochę o innych, trochę objaśnia świat esbecji, trochę próbuje na nią nawet wpływać politycznie, to jak to nazwiemy inaczej?"


























~Jesienny2011-04-17 17:16
A NIBY Z KIM MIAŁY PIĆ,,,
~I co z tego?2011-02-25 11:05
Dziennikarz: Władze "Tygodnika Powszechnego" piły kawę i koniak z SB
Ja także piłem kawę i koniak z ABW i co z tego.
~Jerzy lat 662011-02-20 17:58
dajcie sobie z tym spokoj.Rozgrywajcie sobie dawne czasy we wlasnym gronie skoro nie macie innego sposobu na zajecie opinii publicznej.Jak dobrze ze czas plynie nieublaganie i ten problem zabierzecie ze soba .Tam przestanie to stanowic jakikolwiek sens.Animatorzy teczkowi opamietajcie sie.''SPIESZCIE SIE KOCHAC LUDZI TAK SZYBKO ODCHODZA"
~tomek2011-02-15 08:27
"~poor people suck2011-02-14 10:28
A ja mam 25 lat i mam to kompletnie w d... Co mnie obchodzi cos co sie dzialo przed moim urodzeniem. Ja zyje dla przyszlosci a nie przeszlosci. "
Bedziesz mowil inaczej w krutkiej przyszlosci. Do 40 nie tak daleko, a wtedy niektore sprawy ci sie wyjasnia.
~kuba2011-02-14 23:09
ten parch od grubej kreski jest tego winien i te do Nocnej Zmiany.My cale spoleczenstwo placimy za to.
~Konsomolec2011-02-14 23:04
Kto sie bpi IPN tylko te umoczone kundle zBolkiem i innymi na czele.
~Wiadomosc POrazaca2011-02-14 21:33
Przyjdzie jeszcze czas ze sam Kosciol dokona wlasciwej ocenyswojej wspolpracy
z SB .Obecnie Kosciol polski za wiedza Watykanu zamknal problem lustracji.
Uczynil krzywde sobie a w glownej mierze Polakom,gdyz tak dlugo jak agenci
w lonie Koscila , POzostana nieujawnieni, Narod bedzie cierpial ,a z nim sam
Kosciol, gdyz to wlasnie wiedza o agentach czyni "uklad" Okraglego Stolu tak
mocnym a ludzie tego "ukladu" decydujacych momentach moga zadac od notabli
Koscila czego tylko pragna, jaskrawym przykaldem jest tu POkazanie sie Dziwisza na dzien przed wyborami 2005 w glownym wydaniu Wiadomosci TVP
a o skandalicznym zachowaniu w dniu wyborow Abp.Zycinskiego lepiej
zmilczec, i niech mu ziemie lekka bedzie.
JEDYNY SPRAWIEDLIWY Ks.Isakowicz-Zaleski NIE WYSTARCZY a reszta wstydliwie milczy, a jesli chodzi o stanowisko Episkopatu ,ktore przyznaje sie
ze 10-15% ksiezy "zbladzilo", nie ma po prostu nic z rzeczywistoscia Polski
komunistycznej, W 1989 NA OK.56-57 tys .WYSWIECONYCH i ZYJACYH KSIEZY , PRAWIE 24 tys.BYLO W JAKIS SPOSOB ZAREJSTROWANYCH JAKO
WSPOLPRACOWNICY WYDZ.IV, -A TO NIESTETY DAJE 40%.
PRAWDA JEST BOLESNA I OKRUTNA- LECZ JAK MAMY NAPRAWIC POLSKE
ZYJAC W KLAMSTWIE.
W tym klamstwie zyja takze dostojnicy i arcypasterze Kosciola wiec jak maja swoj Narod jako owieczki pasc, skoro donosili takze wilkowi.
Tygodnik POwszechny nie jest tu zadnym wyjatkiem-niestety.
~franz ma kamele2011-02-14 15:56
~debe
oni palili tam takie szpargały, faktury za papier toaletowy.
~debe2011-02-14 15:41
do Oko Jara: "Nikt rozsądnie myślący nie uzna akt esbecji za całkowicie . prawdziwe źródło wiedzy wszelakiej ". Skoro to szajs, to po co tzw.Komisja Michnika za władztwa w MSWiA p.Krzysztofa Kozłowskiego buszowała w archiwach? Po co niszczono akta? Dlaczego zginęła teczka np. Bolka? Niszczyć szajs???
~puchatek2011-02-14 15:28
Herbert ,Kisiel... Łysiak ŁOJEK już dawno opisali to ciekawe zjawisko kolektywne dawanie dupy komunie .a on szuka potwierdzenia w archiwach.Szukaj w Moskwie tam są oryginały
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!