Śledczy oskarżają lekarzy. Ich pomyłka kosztowała pacjenta krtań
Rzeszowscy śledczy oskarżyli dwóch lekarzy o poważny błąd. Zdaniem śledczych ich niedopatrzenie sprawiło, że pacjentowi trzeba było usunąć krtań. Jeśli sąd podtrzyma zdanie prokuratury, to medykom grozi pięć lat więzienia.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dwóch lekarzy stanęło przed rzeszowskim sądem za błąd w sztuce lekarskiej i nieumyślne spowodowanie uszczerbku na zdrowiu u pacjenta z rakiem krtani. Przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie we wtorek rozpoczął się ich proces. Oskarżeni to 49-letni Grzegorz M., według oskarżenia lekarz prowadzący i 46-letni Grzegorz P. - lekarz nadzorujący terapię z zakładu radioterapii przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie. Obaj pracowali na zasadzie kontraktów. Obecnie tylko Grzegorz P. pracuje jeszcze w tym szpitalu.
Według prokuratury naświetlali oni u chorego na raka krtani pacjenta niewłaściwe miejsce, w wyniku czego guz krtani nasilił się. Biegli uznali, że guz w tej fazie mógł się jeszcze cofnąć, gdyby był naświetlany. Na skutek źle przeprowadzonego naświetlania, rak się rozwinął i konieczne było usunięcie krtani. Do wadliwej radioterapii doszło wiosną 2009 roku, a do operacji krtani - w sierpniu. Lekarzom grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.
Grzegorz P. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Przed sądem wyjaśniał, że w tym czasie, którego dotyczy akt oskarżenia nie miał II stopnia specjalizacji i - według kontraktu - sam podlegał kontroli, natomiast nie sprawował nadzoru nad innymi lekarzami. Dodał także, że przybijanie swojej pieczątki na dokumentacji medycznej traktował jako wypełnienie poleceń służbowych.
Według drugiego oskarżonego - Grzegorza M. jego kolegi nie powinno być wśród oskarżonych. Podkreślił, że zawodowo ufali sobie wzajemnie i nie ingerowali we wcześniej przygotowany plan naświetleń. Zawiadomienie o podejrzeniu błędnie prowadzonych terapii przez Grzegorza M. dyrekcji szpitala zgłosili inni lekarze. Przeprowadzono wówczas kontrolę, która potwierdziła nieprawidłowości w 21 przypadkach i skierowano sprawę do prokuratury.
Prokuratura zwróciła się do biegłych, którzy potwierdzili w 20 przypadkach nieprawidłowości, ale nie w rozumieniu prawa karnego. Natomiast w jednym przypadku zdecydowano o wszczęciu śledztwa.
Źródło: PAP


























~rozpaczona2011-06-03 09:09
Byłam naświetlana na raka szyjki macicy z naciekiem 5mm w 2008r ,było wszystko dobrze do 2009 wtedy zaczeły się problemy po radioterapii zaczeły się robić przetoki w pęcherzu i odbycie a tagrze pochwę mam po przepalaną mam dziury wielkości 3 cm .Po naświetlaniach żaden lekarz niechciał się podiąc leczenia więcv zostałam kaleką z workami na brzuchu i dziurami w pochwie i lekarze którzy mnie naświetlali twierdzą że z dziurami można żyć.Uważam że to jest bawienie się ludzkim zdrowiem raka niemam już ale kaleką zostane do konica życia ,która musi sobie sama radzić .Uważam że ktoś chyba odpowiada za te skutki naświetlania niestać mnie na wszczęcie postępowania sądowego ale też nie potrafie się pogodzić z tym kalectwem ,szkoda że niema w Polsce ełtanazi bo była bym pierwszą osobą która by się podała kontakt zemną to poczta e-meil bogusia34@amorki.pl
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!