Była gwiazda TVP będzie miała proces autolustracyjny
Irena Dziedzic będzie miała ponowny proces autolustracyjny. W piątek Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił wyrok sądu pierwszej instancji, który uznał, że ta znana w PRL dziennikarka w latach 1958-1966 świadomie i tajnie współpracowała ze służbami specjalnymi PRL.
- Gwiazda telewizji PRL donosiła SB. Sąd potwierdził
- IPN bierze się za ambasadę w Moskwie. Dyplomata "kłamcą lustracyjnym"?
- Policja nie zgodziła się, by mecz Polska - Francja odbył się w Gdańsku
- Szlagier w Krakowie. Wisła walczy o mistrza. Lech gra o puchary
- Legia i Lech znów zagrają bez swoich kibiców
- Policja: Na PGE Arenie Gdańsk nie może się odbyć impreza masowa
- IPN o byłym szefie biura CBA: Kłamca lustracyjny
- Prezes TVP pisze do Brukseli. Prosi o pieniądze
- Oto kandydat na prezesa IPN
- Bruksela ostrzy zęby na TVP. Abonament to nielegalna pomoc?
- Naczelny "Newsweeka" ośmieszył sąd? REM grzmi!
- Cudzoziemcowi pilnie dam pracę
- Były komendant Straży Granicznej kłamcą lustracyjnym
- Irena Dziedzic lustrowana od nowa. Ruszył proces
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
SA uznał, że sąd pierwszej instancji nie wykazał, by Dziedzic miała świadomość takiej współpracy oraz by w ogóle doszło do jej "materializacji". "Lustrowana nie przejmowała się zlecanymi jej zadaniami i nie wykonywała ich" - mówił sędzia Zbigniew Kapiński, uzasadniając wyrok SA. 85-letnia Dziedzic, która nie kryła satysfakcji po wyroku SA, liczy na wyrok oczyszczający.
W 2006 r. "Newsweek", a potem m.in. "Misja Specjalna" TVP podały jej nazwisko wśród dziennikarzy PRL, którzy mieli być tajnymi współpracownikami. Dziedzic, która zaprzeczała, by była TW "Marleną", wniosła do sądu o autolustrację. Mówiła, że uważa się za wieloletnią ofiarę tajnych służb, bo sprawa jej rzekomej współpracy miała być zemstą wysokiego oficera służb za to, że w latach 50. nie chciała z nim zatańczyć, a potem poskarżyła się do KC PZPR, że za odmowę przetrzymano ją przez całą noc. Jej zdaniem akta "wszystko przedstawiają w esbeckiej interpretacji".
Pion lustracyjny IPN - który jest stroną procesu, choć formalnie nie oskarża Dziedzic, bo nie pełniąc funkcji publicznej, nie podlega ona lustracji - uznał, że od czerwca 1958 r. do kwietnia 1966 r. świadomie i tajnie współpracowała ona z kontrwywiadem MSW jako "Marlena". Nie zachowała się ani teczka pracy "Marleny", ani jej zobowiązanie do współpracy. Są zaś zapisy oficera prowadzącego Włodzimierza Lipińskiego i sześć dokumentów z lat 60., pod którymi podpisała się Dziedzic, w tym jej pokwitowania wzięcia pieniędzy.
Według akt SB Lipiński (już nie żyje) w 1957 r. zaproponował Dziedzic, by informowała o dziennikarzach z Zachodu i kontaktach z nimi obywateli PRL. Miała przekazać "wiele informacji o charakterze operacyjnym", m.in. nt. poety Adama Ważyka; pewnego obywatela USA; romansu koleżanki. W 1966 r. Lipiński uznał, iż Dziedzic nie ma możliwości dotarcia do cudzoziemców, którymi interesuje się SB, wobec czego współpracę zakończono (potem była inwigilowana).
Miała ona też dostać od SB 9 tys. zł pożyczki, którą oddała dopiero po 4 latach. Według IPN, taka nieoprocentowana pożyczka była rzadkością i świadczy o znaczeniu agenta. Dziedzic mówiła, że "nie ma w świadomości", by przyjmowała jakąś pożyczkę, bo "nie miała wtedy problemów finansowych". Pokwitowania pieniędzy od SB uznała za zmanipulowane - biegły ocenił, że to ona je podpisała.
W 2010 r. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga uznał oświadczenie lustracyjne Dziedzic za nieprawdziwe i zakazał jej pełnienia funkcji publicznych na 3 lata. O taki wyrok wnosił IPN. "Lustrowana przekazywała informacje kontrwywiadowi w ograniczonym zakresie, kontakty były sporadyczne, ale jednak była to współpraca" - uzasadnił sędzia Przemysław Filipkowski. Dodał, że do współpracy nikt jej nie zmuszał, a ona zdawała sobie sprawę, z kim się kontaktuje. Podkreślił, że SB nie uznawała informacji od niej za bezwartościowe, choć zarazem przyznał, że "brak jest związków pokwitowań z udzielaniem informacji".
Źródło: PAP
























~bosman2011-06-02 13:11
Nie wierzę - ludzie tak długo nie żyją
~klechy to giga mega oszuśći do kwadratu2011-05-29 10:14
dlaczego klechów nie lustrują kazde ich słowo to kłamstwo bo to fantazje oparte na wierze nie na faktach wiare tez trzeba zlustrować bo bajki nie moga byc faktami
~FDW2011-05-28 11:08
DZISIAJ WSZYSCY NIEWINNI - BARANKI BOŻE.
~WOLNY GŁOS2011-05-28 09:24
BO PRZY TYCH RZĄDACH TA STARA ROPUCHA SIE WYBIELI I O TO CHODZI JAK Z TW BOLKIEM ON JUZ MIAL LUSTRACJE ALE JESZCZE ZA CZASOW KIIEDY TECZKI BYŁY UKRYTE A KIEDY CENCKIEWICZ ZNALEZLI TECZKI TO SIE NASTROSZYL . BOLEK TERAZ NIE SPOTKAL SIE Z OBAMA DLATEGO ZE RUSKIE PRFZYPOMNIELI MU ZE MAJA JEGO TECZKI U SIEBIE TO WYKONAL ROZKAZ I TYLE.
~andrzej1002011-05-27 23:37
W takim razie pytanie; za co brala pieniadze od bezpieki, skoro sad nie widzi zwiazku pokwitowan z udzielaniem informacji? No za co brala to wynagrodzenie?
~Lolek2011-05-27 16:21
Wyroki sądów są niestety polityczne - teraz,kiedy utrwala sie Magdalenka2 i już trwają rozmowy koalicyjne PO-SLD sądy zmieniają wyrok na "odpowiedni". Patrzcie na sprawę Bolka - każdy w Polsce wie kim był Bolek, a "niezawisły" sąd nakazuje Wyszkowskiemu głosić swoją wersję:)
~zanim dodasz2011-05-27 14:56
@Drzazga głupku
Ją samą to obchodzi ćwoku, czytaj ze zrozumieniem lub nie chrzań na forum.
~Mark Twain2011-05-27 14:09
W tym kraju ktos,kto sie urodzil wczesniej nawet spokojnie smierci doczekac nie moze.
~para2011-05-27 14:04
Dziedziczka jak nic nadawala,,
niestety, nie ona jedna
~trutka na czerwonych2011-05-27 13:57
Irena Dziedzic - to wzorcowy „UTRWALACZ WŁADZY LUDOWEJ” PRL-u. Władzy przyniesionej na sowieckich bagnetach i narzuconej Polskiemu Społeczeństwu. Takich utrwalaczy władzy PLATFORMY „OBYWATELSKIEJ” jest dziś wielu m.in.: Michnik, Paradowska, Żakowski, Władyka, Lis, Wołek, Najsztub, Kolenda-Zaleska, Wroński, - wszyscy również UTRWALACZE WŁADZY LUDOWEJ za Czasów PRL-u. Komuna nigdy nie odeszła! Dlatego też nie musi wracać.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!