Tablicę wyeksponowano na wałach Jasnej Góry podczas mszy będącej głównym punktem tegorocznej 19. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Mszy w intencji Rodziny Radia Maryja przewodniczył metropolita lwowski, b. sekretarz bł. Jana Pawła II i Benedykta XVI abp Mieczysław Mokrzycki.

Tablicę w minionym roku zainstalowało w Smoleńsku zrzeszające część rodzin katastrofy Stowarzyszenie Katyń 2010. W przeddzień pierwszej rocznicy katastrofy Rosjanie ją zdemontowali, a następnie przekazali stronie polskiej. Z Ministerstwa Spraw Zagranicznych członkowie Stowarzyszenia odebrali ją w maju.

Od tego czasu tablica była przechowywana w Kaplicy Katyńskiej warszawskiej Bazyliki Św. Krzyża. Według pierwotnych planów, do jasnogórskiego klasztoru miała zostać przeniesiona w sierpniu. Ostatecznie zdecydowano, że dotrze tam w niedzielę - podczas uroczystości Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę.

Przed mszą do przedstawicieli rodzin ofiar zwrócił się dyrektor Radia Maryja, o. Tadeusz Rydzyk. "Pamiętajcie - chociaż różnie to jest i my wszyscy widzimy jak to jest - to naród was nie opuści. I Rodzina Radia Maryja jest z wami" - zapewnił.

Po mszy, podczas ceremonii przekazania tablicy jasnogórskim zakonnikom, brat przewodniczącego Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, Andrzej Melak mówił m.in., że 15 miesięcy od katastrofy w Smoleńsku rząd i prokuratura "nie spełniają podstawowych swych obowiązków względem narodu".

"Gdyby nie determinacja rodzin ofiar tragedii, a także Radia Maryja, Telewizji Trwam, Naszego Dziennika i kilku innych mediów, gdyby nie wy (), bylibyśmy przytłoczeni straszliwą, kłamliwą propagandą ze strony tych, którzy Polską rządzą samodzielnie i prowadzą ją do przepaści" - powiedział. Ocenił, że obserwując pracę polskich i rosyjskich organów śledczych widać, "że od początku obowiązywała z góry założona i nieprawdziwa teza - winna jest załoga". "Na naszych oczach rodzi się kłamstwo smoleńskie" - uznał.


Melak podkreślił, że rodziny ofiar traktują przekazywaną sanktuarium tablicę jak relikwię, mając nadzieję, że kiedyś wróci do Smoleńska. Zaznaczył, że pragnieniem rodzin jest, by na Jasnej Górze została odsłonięta i poświęcona 17 września - "w rocznicę zdradzieckiej napaści ZSRR na Polskę w 1939 r.". "Ta data stanowi początek unicestwiania Polski i stanowi preludium do zbrodni katyńskiej, o której prezydent RP chciał opowiedzieć światu w 70. rocznicę jej dokonania" - mówił.

Jak dodał, "zbrodnia ludobójstwa na polskich oficerach nie jest do tej pory ukarana i nie są wskazani winni". "Rosjanie w dalszym ciągu zaprzeczają, mówiąc że winni są Niemcy. To już jest straszliwy cios w polską rację stanu i takiemu mocarstwu nasz premier Tusk oddał śledztwo w sprawie Katynia" - powiedział, wśród okrzyków "hańba, hańba", Melak.

Matka zmarłego wicepremiera Przemysława Gosiewskiego Jadwiga Gosiewska dziękowała środowisku Radia Maryja i klubowi parlamentarnemu PiS za opiekę po katastrofie i możliwość wypowiadania się. "Niedługo zbliżają się wybory. Proszę was - jako matka - byście nie głosowali na ludzi, którzy spowodowali śmierć naszych bliskich, żeby oni wiedzieli, że naród im nie wybaczy i żeby zostali ukarani" - zaapelowała.

Córka b. koordynatora ds. Służb Specjalnych Zbigniewa Wassermanna Małgorzata Wassermann mówiła, że sytuacja na przestrzeni ostatnich 15 miesięcy zmieniła się "choćby w taki sposób, że kiedyś można było jeszcze mówić, co stało się pod Smoleńskiem". "Dzisiaj w zasadzie trzeba przyjąć tę prawdę objawioną parę minut po katastrofie, iż są winni piloci" - uznała.

"Dziś w Polsce w większości środków masowego przekazu nie mamy większych problemów z bezrobociem, z drożyzną, z koleją, drogami - mamy w zasadzie jeden problem - to jest taka jedna partia opozycyjna. () Poza tym nie mamy innych trudniejszych tematów - Smoleńska i wielu, wielu ważnych rzeczy" - oceniła córka Zbigniewa Wassermanna. "Wierzymy, że może nie trzeba będzie czekać 70 lat na prawdę" - dodała.

Wdowa po gen. Andrzeju Błasiku Ewa Błasik zaznaczyła, że staje przed zebranymi w imieniu męża - jako żona poległego na służbie oficera Wojska Polskiego. Mówiła, że "tzw. eksperci, o których prawdziwe lotnictwo do tej pory prawie nie słyszało", bezpodstawnie oskarżają jej świętej pamięci męża. "Bez żadnych dowodów i podstaw wmawiają nam wszystkim, że był w kokpicie" - powiedziała.


Oceniła, że "ci dziwni ludzie z jakąś niepojętą satysfakcją marnują życiowy dorobek" gen. Błasika, który również "w ocenie obecnego zwierzchnika sił zbrojnych pana prezydenta Bronisława Komorowskiego, nie zasłużył sobie na obronę honoru i godności w obliczu bezdusznej rosyjskiej prowokacji".

"Tak wiele bólu i niezrozumienia towarzyszy nam w dochodzeniu do prawdy. (...) W tej walce często (...) pozostajemy osamotnieni, ale nie poddamy się. Nie pozwolimy by zamykano nam usta i opluwano bezkarnie naszych bliskich" - oświadczyła.