Bomba eksplodowała przy ul. Krymskiej w Krakowie - poinformowała PAP Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji.

Policja nie wyklucza, że wybuch ładunku domowej roboty może mieć związek z poprzednimi dwiema eksplozjami, do jakich doszło na terenie pobliskiego Borku Fałęckiego 29 czerwca.

Jak wynika z pierwszych ustaleń policji, mężczyzna znalazł na terenie swojej posesji rurkę PCV. Kiedy chciał ją wyrzucić, doszło do eksplozji. Z ranami nóg trafił do szpitala.

Policja zabezpiecza ślady i wyjaśnia okoliczności wybuchu. Na miejscu pracował m.in. robot pirotechniczny, który zebrał resztki bomby. Zostaną one zbadane w laboratorium kryminalistycznym.

To kolejny w ciągu ostatnich trzech tygodni wybuch w Krakowie. Policja apeluje do mieszkańców okolicy, by nie dotykali przedmiotów znalezionych na posesjach.

14 lipca w wyniku eksplozji, do jakiej doszło w jednym z bloków mieszkalnych przy ulicy Skarżyńskiego w Nowej Hucie, ranny został 35-letni mężczyzna. Znalazł on paczkę przed drzwiami swojego mieszkania; w trakcie jej rozpakowywania nastąpił wybuch. Z ranami twarzy trafił do szpitala, ale jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Jak ustalono, rannemu kilka miesięcy temu grożono śmiercią. Ktoś miał także uszkodzić jego samochód; sprawy zostały umorzone.

29 czerwca w rejonie Borku Fałęckiego w Krakowie doszło do dwóch wybuchów, w których trzy osoby zostały ranne. Pierwsza eksplozja miała miejsce przy ul. Siarczanej, gdy 52-letnia właścicielka domu jednorodzinnego otwierała pilotem bramę garażu. Kobieta oraz jej 22-letni syn zostali ranni. Druga eksplozja nastąpiła przy ul. Jeleniogórskiej, gdy 55-latek próbował przenieść coś z piwnicy.


Policja wyznaczyła nagrodę w wysokości 20 tysięcy złotych za informację o tym, kto podłożył ładunki wybuchowe w domach jednorodzinnych. Wcześniej na terenie Borku Fałęckiego i Swoszowic doszło do serii podpaleń samochodów i garaży.

Według policji, wybuch przy ul. Skarżyńskiego z 14 lipca nie ma związku z czerwcowymi eksplozjami w rejonie Borku Fałęckiego. Policja nie wyklucza natomiast związku tych eksplozji z niedzielnym wybuchem.

Sprawę wybuchów na posesjach bada specjalna grupa, powołana przez małopolskiego komendanta policji. "Decyzją komendanta grupa ta dziś została wzmocniona przez kilkanaście dodatkowych funkcjonariuszy z wydziałów operacyjnych. Dla małopolskiej policji jest to sprawa priorytetowa" - powiedziała Katarzyna Cisło.

Jak poinformowała, policjanci uzyskali już dużo sygnałów, które są sprawdzane; nie o wszystkich ustaleniach policja może mówić. W dalszym ciągu liczy na informacje od mieszkańców.