"Od trzech miesięcy ze źródeł operacyjnych napływały informacje, że gdzieś na terenie powiatu toruńskiego produkowane są skarpety z podrobionymi znakami towarowymi znanych sportowych firm odzieżowych. Dzięki dokładniejszym ustaleniom zatrzymano do kontroli renault kangoo, którym mógł jechać +przedstawiciel handlowy+ nielegalnej firmy z nielegalnym towarem" - poinformowała w środę Monika Chlebicz, rzeczniczka kujawsko-pomorskiej policji.

Wewnątrz auta policjanci znaleźli przygotowane do dystrybucji skarpety z podrobionymi znakami firmowymi.

"Na tej podstawie dokonano przeszukania prywatnej nieruchomości, gdzie według naszych ustaleń miała znajdować się wytwórnia odzieży. W ogromnej hali produkcyjnej funkcjonariusze zatrzymali na gorącym uczynku pięć kobiet i mężczyznę zatrudnionych do produkcji podrabianych skarpet" - dodała rzeczniczka.

Pracownicy wpadli wraz z nadzorującym ich 41-latkiem. Towar produkowany był na sześciu profesjonalnych, skomputeryzowanych maszynach wartych w sumie 157 tys. zł.

W sąsiadujących z halą magazynach funkcjonariusze CBŚ znaleźli ponad 18 tys. par skarpet z podrobionymi znakami firmowymi czterech światowych marek odzieży sportowej. Odzież wstępnie wyceniono na ok. 360 tys. zł.

Policjanci znaleźli także ponad 51 tys. "firmowych" etykiet. Po kilku godzinach w ręce funkcjonariuszy wpadła 38-letnia właścicielka fabryki, która nieświadoma policyjnej akcji przyjechała do zakładu.

Organizatorom nielegalnego biznesu, 38-letniej kobiecie i jej 41-letniemu mężowi prokuratura zarzuciła w środę złamanie przepisów o własności przemysłowej. Właściciele firmy naruszyli także przepisy Kodeksu karnego dotyczące nieprzestrzegania praw pracowniczych oraz ubezpieczeń społecznych, gdyż wszystkie zatrzymane przy produkcji osoby były zatrudnione nielegalnie.

Na poczet przyszłych kar, oprócz maszyn i towaru, funkcjonariusze CBŚ zarekwirowali należące do właścicieli dwa samochody warte około 35 tys. zł. Pozostali zatrzymani po złożeniu wyjaśnień zostali zwolnieni.