Do nietypowego porodu doszło w nocy na przełomie maja i czerwca. Strażak, który wiózł służbowym wozem sztygara, zatrzymał się, widząc stojący na awaryjnych światłach samochód i gestykulującego kierowcę. Okazało się, że jechał on z rodzącą żoną do szpitala, a auto złapało gumę.

Strażak i towarzyszący mu sztygar w roboczym ubraniu przenieśli rodzącą kobietę do strażackiej furgonetki i ruszyli do szpitala. Gdy dojechali, chłopczyk był już na świecie. Poród odebrał mąż kobiety; pomagał mu sztygar, który oświetlał wnętrze jadącego auta górniczą lampką. Gdy strażacki samochód dotarł do mysłowickiego szpitala, umorusany sztygar wbiegł do środka, by zaalarmować położne. Za nim do izby przyjęć wkroczył strażak. Pępowinę nowo narodzonego dziecka przecięto jeszcze w aucie.

Przedstawiciele holdingu już następnego dnia obiecali wyprawkę dla urodzonego w tak nietypowych okolicznościach chłopca. Jej wręczenie było możliwe dopiero teraz, bo Alan Niedbałka urodził się z wadą serca. Musiał dłużej pozostać w szpitalu, niebawem czeka go kolejna operacja, po której ma wrócić do zdrowia.

W piątek przedstawiciele zarządu holdingu, dyrekcji kopalni Mysłowice-Wesoła oraz zakładowej straży pożarnej spotkali się z rodzicami chłopca. Oprócz podziękowań, gratulacji i życzeń Alan otrzymał wyprawkę: pieluchy, ubranka, misie, rowerek i warte 3 tys. zł bony na zakupy w sieci sklepów z artykułami dla dzieci.

Prezes KHW Roman Łój wyraził nadzieję, że w przyszłości Alan będzie górnikiem. Bardzo prawdopodobne, że wkrótce zostanie nim także jego ojciec, który złożył do dyrekcji mysłowickiej kopalni podanie o przyjęcie do pracy.

"Ponieważ jest z zawodu elektromonterem, o ile tylko przejdzie pomyślnie badania lekarskie, jest duża szansa, że tę pracę dostanie" - zapewnił w piątek rzecznik KHW, Wojciech Jaros.