W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił pozew Czarneckiego i Pieńkowskiej-Czarneckiej przeciw właścicielom dwóch portali. Na mocy nieprawomocnego wyroku na portalach Pudelek.pl i Lansik.pl mają pojawić się przeprosiny wobec małżonków za publikację informacji i zdjęć naruszających ich prawo do prywatności oraz cześć.

Zgodnie z żądaniem pozwu właściciele portali mają też wpłacić 200 tys. zł na dom samotnej matki. Mają także ponieść koszty sądowe w wysokości ok. 20 tys. zł

Oba portale opisywały m.in. budowaną rezydencję Czarneckich w stylu klasycystycznym na warszawskim Mokotowie. "Najwyraźniej Jolancie Pieńkowskiej znudziły się ciągłe dojazdy do pracy w Dzień Dobry TVN z posiadłości we Francji, więc mąż postanowił wybudować jej pałac, żeby miała bliżej do studia. Najwyraźniej latanie odrzutowcem już ją zmęczyło" - napisano.

Twierdzono też, że Pieńkowska będzie miała tam "własną salę balową". "Myślicie, że Pieńkowska będzie tak często urządzała bale? I czy gdybyście mieli ogromne pieniądze, chcielibyście żyć z takim przepychem, w pewnym nadęciu? Chcielibyście żyć w pałacu? A może wolelibyście po prostu ładny, nowoczesny dom?" - dodano, dołączając do tekstu zdjęcia budowli.


Ponadto, donoszono, że "Pieńkowska jest bardzo zazdrosna o męża i dba o to, aby nie przebywał on zbyt często w towarzystwie innych kobiet". Pisano, że dlatego miała mu zabronić latania ze stewardessami jego prywatnym samolotem o wartości - jak podkreślano - 14 mln dolarów.

Sąd uznał, że doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych obojga powodów w siedmiu tekstach oraz w ponad tysiącu komentarzach do nich. Według sądu część informacji podanych przez portale była nieprawdziwa, jak te o sali balowej, o planach nieruchomości, zakazie latania ze stewardessami oraz "częstych przelotach powódki do pracy".

W uzasadnieniu wyroku sędzia Krystyna Gromek mówiła, że powodowie nie udzielali pozwanym zgody na publikowanie informacji z ich życia prywatnego. Według sądu materiały portali podważały prestiż małżonków - "powszechnie znanych, poważanych i majętnych" (według tygodnika "Wprost" Czarnecki jest trzeci na liście najbogatszych Polaków).

Zasądzoną kwotę zadośćuczynienia sąd uznał za "umiarkowaną oraz adekwatną do stopnia winy". "Im wyższy prestiż osób pomówionych, tym wyższa powinna być sankcja ekonomiczna" - oświadczyła sędzia. Podkreśliła, że oba portale mają miliony użytkowników.

Sąd zobowiązał też pozwanych do trwałego usunięcia z internetu inkryminowanych artykułów.

Pełnomocnik powodów mec. Jerzy Paśko w rozmowie z PAP wyraził satysfakcję z wyroku. Na jego ogłoszeniu nie było nikogo ze strony pozwanej, której przysługuje odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.