Surowe konsekwencje dyscyplinarne grożą trzem śląskim antyterrorystom, którzy bez zgody przełożonych ochraniali Paris Hilton podczas jej wizyty w Katowicach. W tej sprawie toczy się postępowanie wyjaśniające - podał w środę rzecznik śląskiej policji Andrzej Gąska. O tym, że trzej podoficerowie Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego w Katowicach bez zgody przełożonych ochraniali celebrytkę, która kilkanaście dni temu przyjechała na otwarcie nowej części centrum handlowego Silesia City Center, napisał w środę katowicki dodatek "Gazety Wyborczej".

Gazeta zwróciła uwagę, że zdjęcia policjantów towarzyszących Hilton - na co dzień zakrywających twarze - obiegły cały świat. Ujawniła też, że podczas ochraniania Hilton funkcjonariusze, którzy byli w cywilnych ubraniach, mieli przy sobie broń służbową. "Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach polecił, by oficerowie z wydziału kontroli wyjaśnili tę sprawę. Postępowanie wyjaśniające jest już prowadzone" - poinformował PAP podinspektor Gąska.

Jak dodał, już z pierwszych ustaleń wiadomo, że funkcjonariusze nie wykonywali podczas wizyty Hilton zadań służbowych, nie mieli też zgody przełożonych na to, by poza służbą ochraniać tę imprezę. "To oznacza, że w przypadku potwierdzenia w prowadzonym postępowaniu udziału funkcjonariuszy AT w ochronie tej imprezy, poniosą oni surowe konsekwencje dyscyplinarne" - podkreślił podinsp. Gąska.W wypowiedzi dla "GW" szef śląskiej policji Dariusz Biel powiedział kategorycznie, że jeśli policjanci, którzy ochraniali Hilton, do końca tygodnia sami nie odejdą ze służby, zostaną zwolnieni dyscyplinarnie.