Sąd wszczął autolustrację wiceszefa BBN
Sąd Okręgowy w Warszawie wszczął w poniedziałek proces autolustracyjny wiceszefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Zdzisława Lachowskiego, który chce sądowego oczyszczenia z zarzutu, jakoby był agentem służb specjalnych PRL.
- Pseudonim "Gaik"? Wiceminister podejrzewany przez IPN
- Generał kłamcą lustracyjnym? To pierwszy ujawniony przypadek
- Były komendant Straży Granicznej "kłamcą lustracyjnym"
- Seremet ujawnia, co wstrzymuje śledztwo smoleńskie
- Błędy w rosyjskiej opinii z sekcji zwłok. Jest odpowiedź ekspertów
- Prorektor Uniwersytetu uznany za kłamcę lustracyjnego
- Numer jeden w PiS? Gilowska, zamiast Kaczyńskiego
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak ustaliła PAP w SO, przychylił się on do wniosku Lachowskiego. Wkrótce będzie wyznaczony termin rozpoczęcia procesu. Jego stroną będzie pion lustracyjny IPN, który złoży w sądzie wniosek, czy uznać prawdziwość oświadczenia lustracyjnego Lachowskiego zaprzeczającego związkom z SB.
Lachowski zapowiedział autolustrację w październiku br., po tym, jak "Gazeta Polska" podała, że z dokumentów służb specjalnych PRL wynika, iż został on zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie "Zelwer".
"Celem nagonki są moi przełożeni, w tym prezydent RP" - podkreślał wtedy Lachowski. "Kampania ta wypływa z wyjątkowo złej woli i opiera się na wątłej podstawie dokumentów prawdopodobnie uzyskanych z IPN - zapisów nachodzenia mnie oraz raportów płodzonych przez funkcjonariuszy SB przed moim pobytem na stypendium w USA (1985-1986), w jego trakcie i bezpośrednio po nim" - oświadczył wiceszef BBN.
W ocenie Lachowskiego, "uczciwa krytyka przytoczonych źródeł absolutnie nie pozwala na stawianie takich radykalnych twierdzeń przez szanujące się dziennikarstwo śledcze". "Artykuł w istocie składa się z pomówień, insynuacji i kłamstw klejonych sensacyjną fabułą" - dodał.
Prawo do sądowej autolustracji ma dziś każdy, kto chce oczyścić się z "publicznego pomówienia" o związki ze służbami PRL. W tym trybie sądy uznały prawdziwość oświadczeń o braku związków ze służbami PRL m.in.: b. marszałka Sejmu Wiesława Chrzanowskiego, b. minister finansów Zyty Gilowskiej, b. szefa Państwowej Komisji Wyborczej Ferdynanda Rymarza oraz b. prezydenckiego ministra Mariusza Handzlika i b. sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika (obaj zginęli w katastrofie w Smoleńsku).
Za agenta SB uznano w tym trybie historycznego lidera KPN Leszka Moczulskiego. Z autolustracji sami wycofali się rzeczniczka rządu Tadeusza Mazowieckiego Małgorzata Niezabitowska i abp Stanisław Wielgus.
Źródło: PAP



























~ityle2011-12-19 17:48
ktokolwiek w tym czasie wyjechal na "stypendium" do USA MUSIAL zobowiazac sie do skladania raportow ubekom.
~zrezygnowany2011-12-19 17:20
No cóż, cała ta instytucja nosząca eufemistyczną nazwę "IIIRP" ((tak jakby miała cokolwiek wspólnego z poprzednimi RP!) to państwo agentów, rządzone przez agenturalne koterie mające swych reprezentantow w oficjalnych włdzach. Jak dołączyć do tego rządy agentury w polskim KK to otrzymamy właściwy obraz upodlenia Polaków!
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!