Tajemnicza rozmowa płk Klicha: Rację musimy mieć my
Nagrania rozmów płk Edmunda Klicha, do których dotarł "Newsweek" odkrywają ciekawe informacje. Nieznanej osobie polski akredytowany przy MAK mówi: Nad wszystkim trzeba mieć kontrolę. Nie może się wymknąć. Rację musimy mieć my.
- Znany adwokat: Zbadać stan psychiczny Tuska
- Klich: Pewnie większość zagłosuje za moim odwołaniem
- Schetyna: Tusk nie musi przepraszać za Błasika
- Chcą odwołać Edmunda Klicha. Jest wniosek
- "Przepraszam panią generałową Błasikową"
- Klich: Żałuję, że zostałem w to wmanewrowany
- Wszystkie grzechy BOR w Smoleńsku
- Klich rozpaczliwie. "Czy ja mam sobie strzelić w łeb?"
- Komisja nie chce Klicha za szefa. Jego w rękach ministra transportu
- Edmund Klich rosyjskim szpiegiem? Specsłużby na tropie
- Minister Nowak zdradza, kiedy zdecyduje o losie Klicha
- Klamka zapadła. Edmund Klich odwołany!
- Klich zadowolony: Nie da się pracować w takim środowisku
- Prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące nagrań Klicha
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Edmund Klich nagrał byłego MON Bogdana Klicha oraz gen. Mieczysława Cieniucha, szefa sztabu generalnego. Gdy mężczyźni wyszli, powiedział głośno: Ja was rozliczę - wynika ze stenogramów, do których dotarł 'Newsweek". Okazuje się jednak, że na taśmach nagrała się dość ciekawa rozmowa z nieznanym człowiekiem. Będziecie nas podsłuchiwać ?- pyta polski pułkownik. Jego rozmówca odpowiada: Tak jest. Słyszy w odpowiedzi od Edmunda Klicha: No ja myślę, że trzeba. Teraz trzeba już. Ja bym proponował, żeby jednak nas... Na co tajemniczy mężczyzna jasno mówi: Niebezpieczna sytuacja i trzeba podsłuchiwać. Na koniec rozmowy pada bulwersujące stwierdzenie z ust polskiego akredytowanego przy MAK: Trzeba, trzeba. Ja wiem, że nad wszystkim trzeba mieć kontrolę. Nie może się wymknąć. Rację musimy mieć my - podaje zapisy rozmów tygodnik.
Edmund Klich nie chce jednak powiedzieć z kim i o czym rozmawiał. Prokuratura także nie chce wszczęcia śledztwa. Śledczy nawet nie badali kogo i gdzie nagrywał Klich, a także gdzie są pliki. Zbadali tylko, czy miał prawo zgrać zapisy rozmów na dysk swego komputera. Dziennikarze "Newsweeka" twierdzą też, że Klich nie miał pojęcia jak radzić sobie z urządzeniami nagrywającymi - nie potrafił ich wyłączyć. Sprzęt pracował więc na spotkaniach, w samochodzie, czy... w toalecie.




























~Wojtek2012-01-28 15:44
Lemingi chyba maja ustaloną stawkę za słowo. Widać to po po komentarzu Joe Alex.
~Joe Alex2012-01-28 15:38
Ten przydlugi elaborat, ktory napisalem ponizej, to tylko takie moje przemyslenia, bo nudzi mi sie w tym psychiatryku. Ale za to poznalem pulk, Przybyla. Razem lezymy w jednej sali..
~Wiesio 13 bicz na PiSiory2012-01-28 15:34
RE : ~Joe Alex2012-01-28 15:17
Posłuchaj mnie ubecki bydlaku.
Po raz kolejny bełkoczesz o jednym i tym samym.
Po raz kolejny rozsiewasz bezczelne kłamstwa.
Posłuchaj mnie ubecka mordo. Nie jesteś anonimowa w necie. Zobaczasz ubeku ,że bedziesz miał kłopoty z Prawem. Za zniewagi ,za bezczelne pomówienia staniesz przed Sądem. UBecka mendo pamiętaj ,ze cię ostrzegałem ty tefałenowski wichrzycielu.
~Tofik2012-01-28 15:29
re joe alex (alias Seweryn Blumsztajn). Przedstań POlitruku GWno Prawdy drukować się na portalu Dziennika. Masz swoją gadzinówkę (jeszcze masz) to spieprzaj na nią w POdskokach.
Z rozmowy Klicha wyraźnie widać, że to był zamach, a reszta to tylko zamiatanie POd dywan, jak wszystkiego innego niewygodnego dla PZPO.
~inga2012-01-28 15:29
Joe Alex jest kompletnie odmóżdżony ,za dużo oglądał tvn i wsi a szczególnie "tak jest".Biedny ciężko mu będzie wrócić do normalności,może jakiś psycholog od Drzyzgi mu w końcu pomoże.
~załamany2012-01-28 15:26
Przyczepię się tego:
"Dziennikarze "Newsweeka" twierdzą też, że Klich nie miał pojęcia jak radzić sobie z urządzeniami nagrywającymi - nie potrafił ich wyłączyć."
Jak to możliwe, że w XXI wieku dorosły facet nie potrafi włączyć dyktafonu?
Przecież 10 letnie dziecko umie to zrobić.
Jako młody 10 letni chłopiec dostałem od taty kasetowy walkman z opcją nagrywania i po kilku minutach wiedziałem, który przycisk nacisnąć, żeby włączyć nagrywanie.
No tak, ale jak przecież w Polsce żyję. Tu takie rzeczy są możliwe.
~Mega2012-01-28 15:25
Klich dawaj to wszystko na torrenty!
~jeremi2012-01-28 15:24
Przecież prezydent śp Kaczyński został zamordowany.A przy okazji zginęło tylu innych ludzi przypadkowych.Komu tak się ten patriota polski naraził?
~Joe Alex2012-01-28 15:17
Katastrofa smoleńska jest już wyjasniona. Oto mój raport, wersja 28.01. do wiadomości publicznej.
Wiemy już ze 10 kwietnia nie było awarii samolotu, nie wybuchła bomba, nie było meaconingu, nie było sztucznej mgły ani rozpylanego helu, feralna brzoza nie była specjalnie zasadzona, pilot znał prawidłowe ciśnienie na Siewiernym, nie było ruskiego magnesu, nie było dobijania rannych /przy przeciążeniu 100g w momencie katastrofy nie było żywych do dobijania/. Wszystkie te tezy lansowane przez pisowskie media i polityków w celu ukrycia prawdziwych przyczyn katastrofy i tumanienia ludzi, nie znalazły potwierdzenia w faktach. Był za to durnoning. A wobec tej przypadłości medycyna jest bezradna.
Na życzenie Lecha Kaczynskiego, który miał kłopoty z doświadczonymi pilotami i ścigał ich karnie i dyscyplinarnie za niewykonywanie jego poleceń podczas lotu /vide lot do Gruzji w 2008r/, samolotem dowodził młody, świeżo awansowany kapitan. Gwarantowało to prezydentowi ze będzie bez przeszkód komenderował samolotem. Na pokładzie nie było rosyjskiego lidera-nawigatora bo zrezygnowała z jego usług strona polska wystosowując formalne pismo do Rosjan że załoga zna rosyjski język i procedury.Nieoficjalnie wiadomo ze minister Szczygło komentował ze Rusek nie będzie mu się petał po samolocie. Start zaplanowano na 0600, jednak kancelaria prezydenta, aby się lepiej wyspać, przesunęła go na 0700.
Kapitan Protasiuk początkowo odmówił startu, gdyż nie otrzymał prognozy pogody ze stacji meteo. Start wymusił jednak gen. Błasik i to on a nie dowódca samolotu zameldował prezydentowi o gotowości samolotu do startu. Jest to ingerencja w kompetencje kapitana i naruszenie procedury. Ostatecznie samolot wystartował o 0727.
W trakcie lotu, kontroler z lotniska polowego Siewiernyj dwukrotnie, zupełnie jednoznacznie poinformował załogę ze nie ma warunków do lądowania i zasugerował jej udanie się na lotnisko zapasowe. Pilot powinien niezwłocznie to uczynic. Jednak czekał na decyzje prezydenta, poinformowanego o sytuacji /pośredniczył dyr. Kazana/. W tym czasie prezydent kontaktował się z bratem Jarosławem. Sprawa była poważna bo początek uroczystości i transmisje TV zaplanowano na 0930 i miał to jednocześnie być triumfalny początek kampanii wyborczej Lecha. Z pewnością nie mogła się ona rozpocząć od lądowania na lotnisku zapasowym w Witebsku u Łukaszenki.
Jaka była decyzja prezydenta możemy wywnioskować po obecności gen. Błasika w kokpicie i po tym ze pilot podjął próbę podejścia na wysokośc decyzji /100 m/. Kapitan Protasiuk był jedynym członkiem załogi znającym język rosyjski i w końcowej fazie lotu był nadmiernie obciążony lądujac i prowadząc jednocześnie komunikację słowna z kontrolerem lotu na lotnisku Siewiernyj i zabawiając rozmową gen. Błasika. W rezultacie kpt. Protasiuk schodził ze zbyt dużą prędkością opadania – 8 m/s zamiast 4 m/s – a następnie nie widząc ziemi chcial odejsc na drugi krag na automacie wciskając przycisk „odejście”. Jednak ten przycisk nie działał na lotnisku bez systemu ILS o czym pilot nie wiedział lub zapomniał. W tym momencie samolot znajdował się na wysokości 39 m nad poziomem lotniska a nie 100 m jak informował kapitana nawigator mający nalot na TU-154 zaledwie kilkanaście godzin (!). Przyczyna tego błędu było posługiwanie się przez załogę wysokościomierzem radiowym a nie barycznym. Zemściło się zaniechanie, z powodów politycznych, szkolenia pilotów na symulatorze w Moskwie przez stronę polska /fałszywie tłumaczono to oszczędnościami/. Załoga z niezrozumiałych powodów ignorowała też ostrzeżenia Terrain ahead/Ziemia z przodu/, i instrukcje Pull up !/Ciągnij w górę!/ nadawane automatycznie kilkanaście razy przez system TAWS. Dopiero zobaczywszy drzewo na kursie samolotu kpt. Protasiuk podjął próbę ręcznego poderwania samolotu. Było już jednak za poźno.
Kontrolerzy z Siewiernego /było ich trzech/ zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa lecz bali się zamknąć lotnisko, kontaktowali się ze swoimi przełożonymi ale nie dostali jasnych instrukcji. Mieli na ten temat rozbieżne zdania. Wiedzieli, że odsyłając samolot prezydencki znanego z rusofobii L.Kaczynskiego na zapasowe lotnisko, wywołają skandal międzynarodowy – BOHATERSKI POLSKI PREZYDENT, KTÓREMU NIESTRASZNA MGŁA I PRYMITYWNE LOTNISKO, NIEDOPUSZCZONY NA UROCZYSTOŚCI KATYŃSKIE PRZEZ ROSJAN ! Był to zapewne scenariusz zapasowy Lecha i Jarosława Kaczyńskich, zgodnie z którym decyzja o nie lądowaniu na lotnisku Siewiernyj nie mogła wyjśc ze strony samolotu. Jednak Rosjanie intuicyjnie nie wpisali się w niego.
Pozostały przy życiu Lech Kaczyński i jego dwór z pewnoscią wykorzystaliby zamknięcie lotniska przez Rosjan do antyrosyjskiej kampanii oszczerstw a ich zbawcy staliby się kozłami ofiarnymi i być może ponieśliby konsekwencje służbowe. Wszak kilkadziesiąt minut wcześniej znacznie mniejszy - co trzeba dodac - Jak-40 wylądował , zresztą w lepszych warunkach, choć poniżej wymaganego minimum i bez formalnej zgody z wieży kontrolnej (!)
Generalnie zarówno załoga samolotu jak i kontrolerzy mieli do wyboru albo postępować racjonalnie i ponieść konsekwencje służbowe albo poddać się presji zadufanych w sobie ignorantów na najwyższych stanowiskach. Rezultat znamy.
Po katastrofie prezes i dożywotni właściciel PiS, Don Jarosław używa wszelkich wpływów aby narzucić opinii publicznej kłamliwą wersję o spisku Tuska z Putinem i męczeńskiej śmierci prezydenta. Chodzi o odwrócenie uwagi od kompromitujących braci rzeczywistych przyczyn katastrofy i nadanie rysu heroizmu śmierci Lecha Kaczyńskiego, co wraz z Wawelem ma położyć podwaliny jego przyszłej legendy. Jezeli fakty na to nie pozwalają to tym gorzej dla faktów. Dobrym przykładem jest tu raport A.Maciarewicza, który nie ma nic wspólnego z prawdą a jest szeroko propagowany przez PiS.
Dodajmy, że razem z prezydentem zginęło 95 innych osób, których nikt o zdanie nie pytał.
~Kielczanin2012-01-28 15:15
Coraz ciekawiej.
Zaraz PO-wska młodzieżówka zacznie tutaj pluć jadem, żeby zagłuszyć swoje sumienie.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!