Ojciec Tadeusz Rydzyk wiele mówił o początkach Radia Maryja, które tworzył po powrocie z Niemiec, gdzie przez pewien czas pracował. W Niemczech jeździłem na starym rowerze. Niektórych wiernych oburzało, że ksiądz jeździ tak skromnie, kiedy ich dzieci jeżdżą autami, więc podarowali mi używane czerwone audi. Kiedy dojechałem do Torunia, nie miałem już na benzynę, a kapitał zakładowy radia wynosił 80 fenigów. Tyle miałem w kieszeni - opowiadał. Zapewniał, że gdyby nie pomoc redemptorystów i zwykłych ludzi, powstanie i utrzymanie Radia Maryja byłoby niemożliwe.

Redemptorysta wiele mówił o kierowanych wielokrotnie pod jego adresem zarzutach. A to o zainteresowanie biznesem (Głupstwa. Ja się tym zresztą w ogóle nie zajmuję. Za finanse odpowiedzialni są inni), a to za mające się pojawiać na antenie treści antysemickie - choć przeprowadzający rozmowę Michał i Jacek Karnowscy podkreślili, że sami nigdy niczego takiego nie słyszeli. To propaganda i kłamstwo. Nie jestem przeciwko żadnemu narodowi. Patrzę tylko i zawsze, co kto robi, zarówno gdy chodzi o Żydów, Niemców, jak i Polaków - mówił duchowny. 

Ojciec Rydzyk przyznał też, że w czasie pracy w Niemczech wiele razy spotykał się ze stereotypowym, nieprzychylnym Polakom myśleniem. Zawsze - jak zapewniał - starał się podkreślać, że Polacy, choć może czasem i piją i kradną, nie wyrządzili takiego zła w czasie wojny, tych wszystkich obozów. Jednak dziś niestety muszę powiedzieć, że czasami tu, w kraju, doznaję w pięć minut więcej upokorzeń, poniewierania niż tam w pięć lat - podsumował. 

Na pytanie, czy w związku z tym, co wydarzyło się w Łodzi w 2010 roku, kiedy Ryszard Cyba zamordował działacza PiS, ojciec Rydzyk czuje się zagrożony, duchowny odpowiedział: Żyjemy normalnie. Ale różne bywają sytuacje. A to jakaś policja nagle mnie otacza w nocy, każą wysiąść, chcą gdzieś prowadzić... Bardzo natarczywie, agresywnie. Wysyłają pogróżki, zdarzają się prowokacje - wyliczał ojciec Rydzyk. I wspomniał, że wszystko to dzieje się z katastrofą smoleńską w tle.

Padły także pytania o politykę. Redemptorysta przyznał, że rozmawia z politykami, jeśli widzi, że robią coś dobrego. Niektórzy bardzo się starają. Prawo i Sprawiedliwość tak odżegnują od czci, ale czy słusznie? Podobnie z Solidarną Polską. Tam są dobrzy ludzie - mówił. Zaprzeczył jednak, by miał być rzecznikiem zjednoczenia się obu partii, choć podkreślił swój wielki szacunek dla Jarosława Kaczyńskiego. Ale ja nie jestem z żadnej partii - zakończył.