Jedną sprawą jest śmierć dziecka, inną jest kłamstwo i mitologia, którą raczyła nas matka, a zupełnie czym innym jest publiczność, gapiąca się i oceniająca, która już dokonuje egzekucji. To jest najbardziej dramatyczne. Znalazłem w internecie tytuł „Ojciec Madzi odwiedza Katarzynę W. w więzieniu”. Jej zostało odjęte macierzyństwo, została jakąś Katarzyną W., obcą babą. Tatuś odwiedza obcą babę - stwierdził w Radiu ZET prof. Mikołejko. 

Filozof religii wyjaśnił także, jakie jego zdaniem mogą być przyczyny tego, że matka małej Madzi brnęła coraz bardziej w kłamstwie.

Ona kłamała, bo była bezradna wobec nieszczęścia. A kłamała w ten sposób, aby uczynić siebie herosem pewnej opowieści i nabrać znaczenia. To jest dziewczynisko z małej miejscowości, bez wykształcenia i pracy. Ma 21 lat, to jest właściwie dziecko. Ona nic nie znaczyła, ani w poprzedniej rodzinie alkoholowej, ani w nowej, w której mąż się bawi w rycerza, a ona kołysze tym wózeczkiem. Jednocześnie bała się swojego otoczenia, które gotowe jest ją zabić w sensie moralnym - uważa profesor.

Jednocześnie nie zgodził się z prof. Magdaleną Środą, według której tłem dla przebiegu dramatycznych wydarzeń jest moralność katolicka.

Moim zdaniem prof. Środa popełniła nadinterpretację. Z całym szacunkiem, ale to nie na tym polega. Tu mechanizm jest następujący: w Polsce są grupy społeczne, które używają tego co mają pod ręką, a mają prostacką, kaleką, ubogą mentalność religijną. Ale gdyby miały wiarę w Smoka Wawelskiego, to też by jej użyły. Chodzi o to, że nie trzeba wykonać żadnej pracy umysłowej, bo ma się wtarte koleiny umysłowe i proste schematy. Te schematy są prostackie, podpowiedziane przez katechizm i seriale, bo to się miesza - stwierdził prof. Mikołejko.

Prowadząca program Monika Olejnik zapytała o rolę grup modlitewnych w tej tragedii.

Oni są religijni, poznali się zdaje się w grupie modlitewnej Tebah,. Ale te grupy niczego nie dają w tym sensie, że to nie jest opowieść o tym jak kształtować relacje rodzinne i seksualne lub co zrobić z kłopotami psychicznymi. W tych grupach ludzie modlą, ale problem polega na tym, że to jest zamiast wiedzy seksualnej i psychologicznej. To sublimacja, próba znalezienia ujścia, ale nie rozstrzygnięcia problemów - powiedział filozof religii.