Opinia, przedstawia listę błędów funkcjonariuszy BOR, którzy zabezpieczali wizyty prezydenta i premiera w Smoleńsku. Wnioski płynące z dokumentu są dla BOR druzgocące. Wynika z nich, że funkcjonariusze popełnili szereg kardynalnych błędów. Na podstawie tego raportu zarzuty usłyszał m.in. wiceszef BOR, gen Paweł Bielawy.

Jak donosi "Rzeczpospolita" znalezienie chętnego do napisania opinii nie było proste. Wiceszef praskiej prokuratury Mariusz Piłat stwierdził w "Rz", że śledczy zwracali się z prośbą o napisanie opinii zarówno do środowisk naukowych, jak i do osób związanych ze służbami i policją. Słyszeliśmy, że albo ktoś nie jest merytorycznie przygotowany, albo nie chciał jej wykonać z przyczyn natury osobistej - mówi "Rz" Piłat.

Po ponad 20 odmowach opinię napisali oficer jednostek specjalnych płk Stanisław Kulczyński oraz były wiceszef BOR ppłk Jarosław Kaczyński. To jego osoba wzbudziła kontrowersje i podejrzenia, że raport jego autorstwa może być nieobiektywny.

Jak ujawniła "Gazeta Wyborcza" były wiceszef BOR jest w sporze z dawnym pracodawcą. Kaczyński domaga się od Biura ekwiwalentu za mieszkanie służbowe - ponad 400 tys. zł.