W piątek minął tydzień od feralnej nocy, po której Alan Andersz trafił do jednego z warszawskich szpitali. Po dwóch operacjach, w tym trepanacji czaszki, Andersz utrzymywany był w śpiączce farmakologicznej.

W środę został wybudzony i zaczął samodzielnie oddychać. – Rodzina powiedziała, że kryzys minął. Alan czuje się lepiej, ale oczywiście nie wiadomo jeszcze kiedy wyjdzie ze szpitala. Jest osłabiony i obolały. Teraz musi przede wszystkim wypoczywać – relacjonuje "Faktowi" Agnieszka Sołtys, menedżerka aktora.

Jej słowa potwierdza w rozmowie z Faktem ojciec Alana, który wraz z żoną stale czuwa w szpitalu przy łóżku syna: – Na razie wszystko wskazuje na to, że jest w porządku. Przynajmniej na tyle, na ile może być w porządku po takim urazie. Alan już z nami rozmawiał, jest z nim kontakt – powiedział w "Fakcie" Erwin Andersz, tata artysty.

Czytaj więcej w "Fakcie" o tym, kto pobił Andersza>>>>