Decyzję o wprowadzeniu żałoby podjął w niedzielę prezydent Bronisław Komorowski. W tym czasie flagi państwowe na gmachach publicznych są opuszczone do połowy masztu; odwołane są imprezy masowe, rozrywkowe, koncerty i imprezy sportowe. Decyzja prezydenta wywołała burzliwą dyskusję. Jedni dowodzili, że takie posunięcia tylko dewaluują żałobę narodową, inni bronili decyzji Komorowskiego.

Niewiele brakowało, a jednym pociągiem jechałbym ja, a drugim mój syn. Gdyby tam był, to ja chciałbym, żeby na miejscu katastrofy pojawił się prezydent, żeby pojawił się premier. Chciałbym, żeby była żałoba - powiedział w TOK FM Jarosław Gowin. Jego syn wybrał wcześniejszy pociąg, a poseł pojechał samochodem.

- Żałoba narodowa przy tego rodzaju katastrofie jest być może przesadą, dlatego że w każdym tygodniu ginie więcej ludzi na drogach i nikt nie ogłasza żałoby - powiedział z kolei na antenie się Leszek Miller, szef SLD.

Do czołowego zderzenia dwóch pociągów doszło nieopodal miejscowości Szczekociny koło Zawiercia. Zderzyły się tam  pociągi TLK "Brzechwa" z Przemyśla do Warszawy Wschodniej i interRegio "Jan Matejko" relacji Warszawa Wschodnia - Kraków Główny. Oba pociągi jechały tym samym torem.