Tomasz M. wraz z bratem Ryszardem w 2009 roku zabili brutalnie - dla pary butów - 21-letniego Marka Medyńskiego z Grodkowa. Teraz Tomasz M. przyznał się do zabójstwa kolejnego mężczyzny, również mieszkańca Grodkowa. Do zbrodni tej miało dojść jeszcze przed zabiciem 21-latka.

Jak powiedziała w czwartek PAP prokurator Anna Kawecka z Prokuratury Rejonowej w Nysie, w środę w Grodkowie odbyła się wizja lokalna, podczas której Tomasz M. opisał prokuratorom przebieg zbrodni. W czwartek będą wykonywane kolejne czynności procesowe.

Do brutalnej zbrodni, za którą w 2010 r. skazani zostali bracia M., doszło w lutym 2009 roku w Grodkowie. Tomasz M. w chwili popełnienia zbrodni miał 27 lat, jego brat Ryszard 17 lat. Zamordowali wtedy brutalnie 21-letniego mieszkańca Grodkowa. Zabrali mu parę butów wartych 200 zł. Wpadli, bo gdy próbowali spalić skradzione buty w domowym piecu, by zatrzeć ślady, masywne, wyposażone w metalowe elementy glany nie spłonęły do końca. Policja znalazła w piecu blachę, która była jednym z dowodów w sprawie.

W lipcu 2010 r. opolski sąd okręgowy skazał na dożywocie Tomasza M., a jego 17-letniego brata na 15 lat pozbawienia wolności. W październiku 2010 r. wrocławski sąd apelacyjny utrzymał karę dożywocia dla Tomasza M., a Ryszardowi M. podwyższył wyrok do 25 lat. "To zdemoralizowany i niebezpieczny człowiek. Tak naprawdę to młodszy z braci dokonał zbrodni współdziałając przy tym ze starszym bratem" - mówił w październiku 2010 rzecznik Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu sędzia Witold Franckiewicz.