Kobieta i mężczyzna poszkodowani podczas wtorkowej akcji policji w Katowicach, stawili się na przesłuchanie w katowickiej prokuraturze. We wtorek antyterroryści omyłkowo wtargnęli do ich mieszkania, spodziewając się tam groźnego przestępcy.

Udało się jednak przesłuchać tylko poszkodowaną kobietę. Pokrzywdzeni stawili się na przesłuchanie z pełnomocnikiem, który chciał uczestniczyć w czynnościach z udziałem obojga pokrzywdzonych, dlatego nie można było przesłuchiwać ich równocześnie.

Przesłuchanie przerwano z uwagi na umówioną wizytę pokrzywdzonych u lekarza. W piątek prokuratura chce dokończyć czynności z udziałem kobiety i przesłuchać mężczyznę. Równolegle zeznania składają świadkowie akcji policji. W środę prokuratura przeprowadziła oględziny mieszkania, w którym doszło do interwencji. Tego dnia przesłuchano także pierwszych świadków.

Prokuratura sprawdza, czy - mówiąc prawniczym językiem - policjanci przekroczyli uprawnienia podczas akcji. Poza prokuraturą okoliczności interwencji wyjaśnia w wewnętrznym postępowaniu policja. Sprawę bada też Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Rzecznik Praw Obywatelskich.

Według relacji policji funkcjonariusze dostali we wtorek informację, że w mieszkaniu przy ul. Orkana w Katowicach jest poszukiwany i uzbrojony mężczyzna związany z gangiem złodziei samochodów. Wysłani tam antyterroryści wtargnęli wieczorem do mieszkania. W środku nie było jednak przestępcy, a dwoje mieszkających tam lokatorów. Poszukiwany mężczyzna został potem zatrzymany w innym mieszkaniu w tym samym budynku.

Policjanci nie chcieli komentować relacji medialnych, w których przebywające w mieszkaniu osoby opisywały przebieg akcji oraz poniesione podczas niej obrażenia i szkody materialne. 24-letnia kobieta i 40-letni mężczyzna mówili, że byli kopani, szarpani, a mieszkanie zostało zdemolowane.

Kobieta miała być uderzana głową o podłogę, w wyniku czego straciła część zęba. Mężczyzna miał doznać między innymi urazu oka.

Wolę spotkania z poszkodowanymi zadeklarował komendant wojewódzki policji w Katowicach nadinspektor Dariusz Działo. Chciał ich przeprosić i poinformować o działaniach zmierzających do szybkiego wyjaśnienia okoliczności akcji i zadośćuczynienia za straty. Poszkodowani przyjmując przeprosiny, odmówili spotkania, tłumacząc się złym samopoczuciem po ostatnich wydarzeniach. Zapowiedzieli dalsze kontakty z policją przez pełnomocnika.

Sprawę akcji policji podjął z urzędu Rzecznik Praw Obywatelskich. Prof. Irena Lipowicz chce uzyskać od komendanta wojewódzkiego policji informacje dotyczące zasadności i legalności policyjnej akcji. Rzecznik zamierza zwrócić się w tej sprawie także do prokuratora okręgowego w Katowicach. Obydwa postępowania będą monitorowane przez RPO.

Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji już sprawdza, jak przygotowana była feralna akcja. Równolegle komendant śląskiej policji uruchomił procedurę odszkodowawczą. Także Departament Kontroli MSW zwrócił się w tej sprawie do KGP.

Przedstawiciele śląskiej policji już od wtorkowego wieczora przepraszali poszkodowanych - także za pośrednictwem mediów. Deklarowali przy tym m.in. szybkie pokrycie szkód.

W ocenie policjantów takie sytuacje, jak we wtorek, zdarzają się, choć rzadko. Pojawiła się nagła informacja, na którą trzeba było szybko zareagować. Wobec tego, że poszukiwany mężczyzna był niebezpieczny, zaangażowano antyterrorystów. Do mieszkania, w którym miał ukrywać się poszukiwany mężczyzna, miał zaprowadzić policjantów pracownik administracji.

Według relacji medialnych lokatorzy mieszkania mieli początkowo obawiać się, że pod zamaskowanych antyterrorystów podszywają się przestępcy - dlatego nie chcieli wpuścić ich do środka. Z kolei według policji poszkodowani nie współpracowali z funkcjonariuszami podczas akcji, stąd w ich działaniach pojawiły się elementy użycia siły.