Początkowo Polska twierdziła, że firma produkująca feralny susz jajeczny w ogóle go nie eksportowała. Taką informację przekazał dziennikarce RMF rzecznik Komisji Europejskiej Frederick Vincent. 

Jednak do urzędników w Brukseli zgłosili się Czesi, którzy twierdzą, że susz trafił także na ich rynek. Dlatego Unia chce od Polski wyjaśnień. Warszawa ma odpowiedzieć, m.in. o stopniu zagrożenia, o tym, jakie testy przeprowadzono na próbkach suszu, a także gdzie produkt ten był sprzedawany i w jakim okresie.

Tymczasem strona polska przekonuje, że już 15 marca zasygnalizowała zagrożenie, wysyłając alarm do systemu wczesnego ostrzegania RASFF. Wtedy to właśnie Bruksela miała zdecydować o obniżeniu rangi zagrożenia. 

Susz jajeczny nielegalnie wytwarzano pod Kaliszem, gdzie fałszowane były wyniki badań weterynaryjnych, a do produkcji suszu wykorzystywano nieświeże jaja. Proceder mógł się ciągnąć nawet przez pięć lat. Nie wiadomo dokładnie, do kogo trafił susz. Badania wykazały, że były w nim niebezpieczne bakterie, a sam produkt jest szkodliwy dla zdrowia. W związku z tym wycofano z rynku ponad 300 ton żywności. Jakiej? Tego nie ujawniono. Susz jajeczny zazwyczaj wykorzystuje się do produkcji majonezów, wędlin, lodów.

>>> Co było w nielegalnym suszu? Kreda pastewna i inne "niespodzianki"