Według piątkowej informacji prok. Tomasza Ozimka z częstochowskiej prokuratury okręgowej w śledztwie nadal nie przesłuchano kluczowej postaci - dyżurnego ruchu z posterunku w Starzynach Andrzeja N., któremu prokuratorzy zarzucają nieumyślne spowodowanie katastrofy. Zarzut dotąd formalnie nie został mu przedstawiony ze względu na stan zdrowia.

W ub. tygodniu szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych poinformował w Sejmie, że po krótko wypadku komisja zdążyła przeprowadzić tzw. wysłuchanie dyżurnego ze Starzyn i ma dokumenty w tej sprawie.

Według Ozimka śledczy nie wiedzieli o tym wcześniej. Na razie nie wiadomo, czy śledczy znają już jej przebieg - prok. Ozimek nie chciał odpowiedzieć w piątek na to pytanie.

Jeżeli informacja o przebiegu rozmowy nie trafiła dotąd do prokuratury, znajdzie się zapewne wśród materiałów, które Komisja będzie przekazywała prokuraturze na mocy piątkowych uzgodnień. W rozmowach na ten temat uczestniczyli przewodniczący i kierujący pracami zespołu powypadkowego Komisji, a także prokuratorzy - referenci w tej sprawie oraz przełożeni wydziału śledczego.

Robocze spotkanie dotyczyło () w szczególności przekazywania materiałów, które znajdują się w posiadaniu zarówno prokuratury, jak i komisji. () Celem spotkania nie było przekazywanie materiałów - wskazał Ozimek. Zaznaczył, że prokuratura nie zamierza informować o konkretnych przekazywanych dokumentach, podobnie jak o konkretnych czynnościach śledztwa. Wiadomo, że planowane są stałe, cykliczne kontakty Komisji i prokuratury.

Na wstępnym etapie postępowania prokuratorzy nie wiedzieli, że członkom Komisji udało się porozmawiać z dyżurnym. Nie wiedzieli też, w jakim odbyło się to trybie. Krótko po katastrofie pojechali do posterunku w Starzynach, by zabezpieczyć dokumenty. Zastali tam dyżurnego i członków Komisji. Prokurator już wówczas stwierdził, że stan psychiczny dyżurnego nie pozwala na jego przesłuchanie. Później potwierdzili to lekarze.

Dyżurny ze Starzyn krótko po zatrzymaniu został umieszczony w szpitalu psychiatrycznym, a zespół biegłych psychiatrów potwierdził, że nie może uczestniczyć w czynnościach procesowych. W ub. wtorek Sąd Okręgowy w Częstochowie zarządził przeprowadzenie badań psychiatrycznych Andrzeja N., połączonych z obserwacją w zakładzie leczniczym.

Prok. Ozimek poinformował w piątek, że prokuratorzy spodziewają się kolejnej pisemnej opinii biegłych o stanie zdrowia dyżurnego w przyszłym tygodniu. W ramach bieżących kontaktów z biegłymi w piątek dostali tylko od nich informację, że przesłuchanie nadal nie jest możliwe.

W ub. tygodniu sporządzono ramowy plan śledztwa. Zawiera on listę czynności do wykonania, charakterystykę zgromadzonych dowodów i wersje śledcze. Zaplanowano m.in. przesłuchania świadków i zabezpieczanie dodatkowych materiałów. Dotąd - na podstawie planu - nie powołano kolejnych ekspertów. W czynnościach procesowych od początku postępowania uczestniczy kilkuosobowa grupa biegłych - przedstawicieli środowiska naukowego.

3 marca wieczorem w pobliżu Szczekocin k. Zawiercia - na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa - zderzyły się czołowo pociągi TLK "Brzechwa" z Przemyśla do Warszawy Wschodniej i Interregio "Jan Matejko" relacji Warszawa Wsch. - Kraków Główny. Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na tor, po którym z naprzeciwka jechał pociąg Przemyśl-Warszawa. W wyniku katastrofy zginęło 16 osób, a ponad 50 zostało rannych. Według śledczych Andrzej N., pełniąc obowiązki dyżurnego ruchu, doprowadził do skierowania jednego z pociągów na niewłaściwy tor, co spowodowało czołowe zderzenie z drugim składem.