Oprócz zatrzymania jednego mężczyzny agenci CBA zajmowali się wczoraj przeszukaniami w wielu miejscach, według nieoficjalnych informacji również w kancelariach prawnych i sądowych. Sam zatrzymany ma już postawione dwa zarzuty dotyczące przyjęcia 100 tys. zł w zamian za załatwianie korzystnych wyroków w sprawach gospodarczych toczących się przed dolnośląskimi sądami.

Potwierdzam tylko, że dokonaliśmy zatrzymania na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, wraz z którą prowadzimy od dawna śledztwo – mówi rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.

Według naszych informacji sprawa trafiła do prokuratorów w Krakowie w październiku 2009 r. Jest wyjątkowa, gdyż wcześniej nie było podejrzeń o łapówkarstwo wśród prawniczej elity, czyli sędziów Sądu Najwyższego.

Jej szczegóły jako pierwsi opisali dziennikarze DGP w maju 2010 r. w tekście pt. "Śledztwo w sprawie korupcji w Sądzie Najwyższym". Jak ustaliła gazeta, sprawa dotyczyła cywilnego procesu, w kontekście którego pojawiało się nazwisko biznesmena Ryszarda Sobiesiaka, głównego bohatera afery hazardowej. Agenci CBA kierowanego jeszcze przez Mariusza Kamińskiego zebrali poszlaki, że chciał on zagwarantować w Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego korzystny wyrok. Zatrzymany wczoraj miał być pośrednikiem. Właśnie w tej sprawie CBA zaczęło podsłuchiwać telefon dolnośląskiego biznesmena i nagrało m.in jego rozmowy z ówczesnym szefem klubu PO Zbigniewem Chlebowskim.

Wówczas z tajnej operacji dotyczącej korupcji w sądach o kryptonimie "Yeti"– czyli "Wielka łapa" wydzielono odrębny wątek, o kryptonimie "Blackjack", który w październiku 2009 r. wstrząsnął polską opinią publiczną i dał początek słynnej aferze hazardowej. Dotąd kosztowała ona kariery polityczne kilku byłych czołowych polityków PO, np. ministra sportu Mirosława Drzewieckiego.