Po tym jak wczoraj ujawniono, że szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Paweł Wojtunik, domaga się od Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, wznowienia umorzonego śledztwa ws. korupcji w Sądzie Najwyższy, na jaw wyszły nowe fakty.

Józef Matkowski, biznesmen, który współpracował z CBA przy operacji zbierania dowodów na korupcję wśród pracowników sądu, w tym wręczanie kontrolowanych łapówek, o akcji Biura opowiedział serwisowi tvn24.pl. Prywatnie to przyrodni brat Ryszarda Sobiesiaka, jednego z bohaterów afery hazardowej.

Polowanie CBA

Działając dla CBA, wręczyłem gotówką ponad 500 tys. zł radcy prawnemu, adwokatom i emerytowanemu sędziemu z Naczelnego Sądu Administracyjnego - twierdzi Matkowski w rozmowie z portalem. Poza gotówką CBA zorganizowało też z myślą o zapalonym myśliwym, którym był sędzia z NSA, polowanie w Rosji na głuszce i cietrzewie w maju 2009 roku. Sędzia, któremu za pieniądze CBA ufundowałem polowanie, pobyt i imprezy w Rosji, załatwił później u swojego kolegi z Sądu Najwyższego przyjęcie na wokandę SN mojego procesu - opowiada Matkowski. Każdy zabity ptak kosztował prawdopodobnie 300 euro. Spotkanie dokumentowali agenci CBA.

Pobyt w Rosji CBA ufundowało także nieżyjącemu już warszawskiemu radcy prawnemu.To on zaproponował Matkowskiemu poprzez kolegę, sędziego z NSA, pomoc w załatwieniu w Sądzie Najwyższym kasacji przegranego przez Matkowskiego procesu. Chodziło o pieniądze z inwestycji w działki w podwrocławskiej miejscowości. W lipcu na specjalnym przedsądowym posiedzeniu, Sąd Najwyższy zgodził się przyjąć sprawę Matkowskiego do osądzenia. Termin ostatecznej rozprawy wyznaczył na październik 2009. Nieoczekiwanie jednak biznesmen proces ten przegrał. Istnieje podejrzenie, że sędziowie przestraszyli się ujawnionych w mediach na początku października stenogramów z "afery hazardowej". Pojawiły się w nich nazwiska osób z procesu Matkowskiego.

Finał sprawy: umorzenie

Prokuratura Apelacyjna w Krakowie pod koniec września umorzyła trwające od 2009 roku śledztwo, dotyczące domniemanej korupcji w wymiarze sprawiedliwości, którego podstawą były informacje pozyskane w toku działań operacyjnych CBA. Dowodami w śledztwie, zdaniem Matkowskiego, poza nagraniami audio i wideo były zeznania jego i towarzyszących mu agentów CBA. Jednakże rzecznik prasowy krakowskiej apelacji Piotr Kosmaty tłumaczył zakończenie śledztwa błędami Biura. Materiał z czynności operacyjnych CBA nie może stanowić dowodu. Został bowiem zgromadzony bez podstawy prawnej i wbrew przepisom ustawy - uzasadniał.

Sprawa dotycząca korupcji i powoływania się na wpływy w Sądzie Najwyższym to spuścizna po przednim szefie a zarazem twórcy CBA Mariuszu Kamińskim, obecnie pośle PiS. Kamiński zgadza się ze swoim następcą, że sprawa została niesłusznie umorzona, a CBA działało zgodnie z prawem. 

Matkowski, który obecnie ukrywa się przez przegrany proces, musi oddać swoim byłym wspólnikom ponad 40 mln zł, wisi nad nim też nakaz aresztowania. Gdyby prokuratura przedstawiła zarzuty w sprawie korupcji, byłaby to dla niego szansa do rozpoczęcia procesu od nowa.