Podejmujemy intensywne działania, mam nadzieję, że skończą się w najbliższych tygodniach decyzjami, aby CBA zyskało nową siedzibę i w perspektywie dwóch lat mogło mieć ją na miarę służby specjalnej – mówił minister spraw wewnętrznych i jednocześnie koordynator wszystkich służb specjalnych Jacek Cichocki.

W kilku niezależnych źródłach potwierdziliśmy, że chodzi o kompleks biurowców położonych na granicy Mokotowa i Ochoty przy ul. Pawińskiego, czyli Lipsk. Budynki wybudowano w NRD-owskiej technologii przed 35 laty z przeznaczeniem na kilka lat. W przyszłej centrali CBA dziś mieści się Centrum Personalizacji Dokumentów, gdzie na blankiety dowodów osobistych są nanoszone dane, a także duża część serwerów z rejestrami państwowymi. Według naszych informacji fatalny stan budynków kilka razy zagroził serwerom ze strategicznymi zbiorami danych.

Były sytuacje, w których wybijające fekalia zalewały serwerownię. Ludzie łopatami walczyli, aby nie zostały zniszczone komputery – dodaje jeden z naszych rozmówców.

Właśnie z tych powodów cała komórka CPD ma trafić do opuszczanej przez inny urząd siedziby, dawniej zajmowanej przez Agencję Wywiadu. A w zwalniane przez komputery i urzędników miejsce trafią agenci walczący z korupcją. Przeprowadzka była konieczna, gdyż dziś tłoczą się oni w niewielkim skrzydle kancelarii premiera i w jeszcze jednym budynku na terenie Warszawy.

Z oczywistych powodów konieczne będzie przystosowanie tego miejsca do potrzeb służby specjalnej. Niezbędny będzie poważny remont, łącznie z usunięciem azbestu. W mojej ocenie lepiej z ekonomicznego punktu widzenia jest wyburzyć te budynki i postawić nowe – mówi DGP rzeczoznawca Jarosław Strzeszyński.

Według Andrzeja Obmińskiego, eksperta ds. budownictwa cytowanego przez portal InzynierBudownictwa.pl, ważnym wymogiem w eksploatacji takich obiektów (budynków Lipsk – red.) jest wykonanie inwentaryzacji wyrobów zawierających azbest, ich oceny stanu technicznego oraz badań czystości powietrza pod kątem obecności włókien azbestu.

Jak wynika z doniesień radia RMF sprzed trzech lat, ówczesny minister spraw wewnętrznych Grzegorz Schetyna miał świadomość katastrofalnego stanu kompleksu przy ul. Pawińskiego.

W sprawie wypowiedział się również były wiceminister spraw wewnętrznych, który pracował przy ul. Pawińskiego, Leszek Ciećwierz. Było bardzo dużo zachorowań na różne dziwne choroby, w tym nowotworowe. Często odbywały się pogrzeby młodych jeszcze pracowników – mówił Ciećwierz.

Z analizy zaakceptowanego wczoraj przez parlament budżetu CBA (107 mln zł, czyli bez zmian w porównaniu z rokiem ubiegłym) wynika, że poważny remont przyszłej siedziby nie będzie możliwy.