Ustalenia te potwierdziła PAP w czwartek rzecznik prasowa Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Barbara Sworobowicz. Zaplanowana na piątek czynność będzie zmierzała do odtworzenia pewnych okoliczności towarzyszących wydarzeniom, które miały miejsce w dniach 26 i 27 października 2001 roku - wyjaśniła Sworobowicz, odmawiając jednak bardziej szczegółowych informacji co do charakteru, przebiegu i ewentualnych uczestników eksperymentu.

Wiadomo jednak, że eksperyment będzie miał miejsce dokładnie tego samego dnia, w którym - przed 11 laty - doszło do porwania Olewnika.

Jak ustaliła PAP w źródłach zbliżonych do sprawy, eksperyment będzie najprawdopodobniej polegał na odtworzeniu wszystkich zdarzeń, jakie miały miejsce w domu Krzysztofa Olewnika jedenaście lat temu 26 oraz 27 października. Chodzi więc o zdarzenia poprzedzające porwanie, w tym imprezę, do której doszło wieczorem 26 października oraz samo porwanie.

Datę eksperymentu ustalono tak, by przeprowadzić go w warunkach jak najbardziej zbliżonych do tych panujących w dniu uprowadzenia. Ma on służyć m.in. ustaleniu czasu przebiegu czynności podejmowanych przez poszczególne osoby, odległości pomiędzy uczestnikami zdarzeń, zasięgu wzroku czy głosu poszczególnych osób itp. W eksperymencie mają wziąć udział statyści.

Od maja 2008 roku gdańska prokuratura apelacyjna prowadzi dwa śledztwa związane z porwaniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika. W jednym z nich ustalane są ewentualne nieznane okoliczności związane ze sprawą, w drugim - badane nieprawidłowości przy wcześniejszych postępowaniach organów ścigania w tej sprawie.

W ramach pierwszego śledztwa prokuratorzy z Gdańska wielokrotnie przeprowadzali już różnego rodzaju czynności i eksperymenty w domu Krzysztofa Olewnika w Drobinie, który rodzina zamordowanego utrzymuje od lat w stanie niemal niezmienionym. Śledczy organizowali w budynku wizje lokalne z udziałem osób związanych ze sprawą, a także powtórne oględziny wnętrza i wyposażenia domu.

Efektem oględzin było m.in. odnalezienie nieznanych dotąd organom ścigania śladów krwi i innych śladów biologicznych. M.in. w związku z tym znaleziskiem śledczy zlecili w ub.r. ekspertyzę świeżo odkrytych oraz znanych już wcześniej śladów znalezionych w domu Krzysztofa Olewnika. Ekspertyzę powierzono niemieckiemu specjaliście Berndowi Brinkmannowi - szefowi Instytutu Genetyki Sądowej w Muenster.

Brinkmann otrzymał od gdańskich śledczych filmy oraz zdjęcia wykonane w różnym czasie w domu Krzysztofa Olewnika, a przedstawiające m.in. plamy krwi na ścianach, meblach i różnych przedmiotach. Biegły dostał także wyciągi z zeznań oskarżonych w sprawie oraz opinie polskich ekspertów, którzy wcześniej badali ślady krwi znalezione w domu Olewnika.

Jak poinformowała PAP Sworobowicz, przygotowana przez niemieckiego eksperta opinia dotarła do Gdańska i jest tłumaczona z języka niemieckiego na polski. Rzeczniczka dodała, że opinia naszpikowana jest specjalistycznym słownictwem i jej tłumaczenie może potrwać.

Treść opinii przygotowywanej przez niemieckiego eksperta ma pomóc w ustaleniu, w jakich okolicznościach, a także w jakim czasie zabezpieczona w domu Olewnika krew i inne ślady znalazły się na danym przedmiocie czy ścianie.

Oprócz tej opinii gdańscy śledczy zlecili też kilka innych ekspertyz, w tym np. analizy fonoskopijne czy analizy bilingów zgromadzonych w czasie postępowania. Ta ostatnia analiza została zlecona Biuru Wywiadu Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Prokuratorzy analizują też dowody zabezpieczone w czasie przeprowadzonych w listopadzie ub.r. przeszukań w domach należących do rodziny Olewników.

Wszystkie te badania mogą okazać się pomocne zwłaszcza w kontekście ujawnionych przez prokuraturę pod koniec ub.r. nowych dowodów, które - jak poinformowali śledczy - każą podać w wątpliwość dotychczas ustaloną wersję przebiegu zdarzeń, zarówno w czasie zaginięcia K. Olewnika tj. 26-27 października 2001 r., jak i w późniejszym okresie. Wśród wersji rozpatrywanych aktualnie przez śledczych jest m.in. ta zakładająca, że Krzysztof Olewnik mógł przyczynić się do swojego porwania.

Badając ten wątek prokuratorzy w listopadzie ub.r. zdecydowali się na przeszukania domów rodziny Olewników. Śledczy argumentowali, że obok wątpliwości dotyczących przebiegu samego porwania - nabrali podejrzeń, czy rodzina przekazała organom ścigania wszystkie dowody, które mogły być istotne dla sprawy. W czasie przeszukań zabezpieczono kilkaset przedmiotów: dokumentów, nagrań monitoringu itp.

Rodzina Olewników kategorycznie zaprzecza, jakoby miała ukrywać przed śledczymi jakiekolwiek dowody. Dementuje też wersję mówiącą o ewentualnym udziale Krzysztofa bądź kogokolwiek z rodziny w jego uprowadzeniu.

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w nocy z 26 na 27 październiku 2001 r. Mężczyzna został uprowadzony z własnego domu w Drobinie, w którym 26 października odbyła się impreza z udziałem m.in. lokalnych policjantów. Sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 r. porywaczom przekazano 300 tys. euro, jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan (Mazowieckie). Odnaleziono je w 2006 r., a w 2010 r. - po ekshumacji na cmentarzu w Płocku i badaniach genetycznych - ostatecznie potwierdzono tożsamość ofiary.

Proces ws. uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika toczył się od października 2007 do marca 2008 r. Na ławie oskarżonych zasiadło w sumie 11 osób. Sąd Okręgowy w Płocku skazał wtedy dwóch zabójców Olewnika - Sławomira Kościuka i Roberta Pazika - na kary dożywotniego więzienia. Ośmioro skazano na kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił. Trzech sprawców porwania i zabójstwa Olewnika popełniło samobójstwa w zakładach karnych.