Remigiusz Muś był świadkiem w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej. O tym, jak ważna była jego rola w dochodzeniu, mówił już minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki.

Właśnie zarzutów o powierzenie sprawy prokuratorom zbyt niskiego szczebla chcieli uniknąć śledczy z "okręgówki".

Wstępna wersja przyjmowana przez prokuraturę zakłada, że mężczyzna popełnił samobójstwo. Śledztwo ma ustalić, czy ktoś nakłaniał go do targnięcia się na życie. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarł "Fakt", wynika, że wojskowy zmagał się z depresją.

Jeszcze dziś ma zapaść decyzja o przeprowadzeniu sekcji zwłok.