Jarosław Gowin odniósł się na antenie Polskiego Radia do buntu sędziów sądów rejonowych, o którym napisała "Gazeta Wyborcza". Nie godzą się oni na reformę ministra.

Po pierwsze, to jest bunt garstki; po drugie, on polega na tym, że przykładowo 34-letni sędzia po przepracowaniu 2 lat chce przejść w stan spoczynku, czyli przez następne 50 lat pobierać 7 tysięcy, nie pracując - powiedział Gowin na antenie radiowej Jedynki. Przejście sędziego, który nie ukończył 65. roku życia, w stan spoczynku wymaga zgody ministra, jednak ten nie pozostawia złudzeń. - Zostawiam domyślności słuchaczy odpowiedź na pytanie, jaką podejmę decyzję - mówi Gowin.

Minister zapowiedział, że nie ma zamiaru zrezygnować z wprowadzania zmian w sądownictwie. - Polacy bardzo dużo płacą na sądownictwo, jeżeli chodzi o nakłady jesteśmy na drugim miejscu w Unii Europejskiej, a jeżeli chodzi o czas orzekania, jesteśmy na miejscu ostatnim. Pora z tym skończyć - tłumaczy.

W myśl reformy z dniem 1 stycznia zostanie zlikwidowanych 79 sądów rejonowych, które będą przekształcone w wydziały zamiejscowe. Dotknie ona ponad pół tysiąca sędziów. Niektórzy będą musieli orzekać w dwóch, czasem trzech sądach, a nie jak do tej pory w jednym. 

Sędziowie warszawscy za te same pieniądze często mają osiem razy więcej spraw do rozpatrzenia niż sędziowie z tych małych ośrodków, przynajmniej z części tych małych ośrodków, no a po drugie chodzi o to, żeby skrócić czas orzekania - tłumaczy Gowin. Dodał także, że bycie sędzią to służba i takiej postawy oczekuje.