- Dostał poważnego krwotoku. Boję się, że nie przeżyje – mówi Se.pl małżonka generała Barbara Jaruzelska. W ostatniej rozmowie z "SE" 89-letni Jaruzelski zarzekał się, że 13 grudnia, czyli w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego zamierza zostać w domu. 13 grudnia będę w mieszkaniu, żeby nie dawać pretekstu do tego, że się tchórzliwie wycofuję - mówił w wywiadzie były I sekretarz KC PZPR.

Córka generała, Monika Jaruzelska, w rozmowie z PAP uspokoiła, że nie ma bezpośredniego zagrożenia życia. Jest bardzo osłabiony, właściwie o własnych siłach nie jest w stanie się poruszać, a tak silny krwotok powoduje jeszcze większe osłabienie - powiedziała.

Z przekazanych przez Monikę Jaruzelską informacji wynika, że generał dostał bardzo silnego krwotoku z nosa - po raz kolejny w ciągu ostatnich dni. Jak tłumaczyła, okazało się, że pomoc, jakiej poprzednio udzielano generałowi w domu, tym razem okazała się niewystarczająca.

Lekarze właściwie na siłę ojca w szpitalu zatrzymali - powiedziała.

Jaruzelska powiedziała, że 89-letni generał miał złamaną nogę, ma też rozrusznik serca. Z tego powodu bierze lekarstwa na rozrzedzenie krwi, co powoduje, że krwotok trudniej zatamować.

Tradycyjnie z 12 na 13 grudnia w rocznicę stanu wojennego przed domem Jaruzelskich odbywają się demonstracje.