Wszystko przez wypadek, jaki wydarzył się w czasie zajęć na strzelnicy w Legionowie dwa tygodnie. Temu ranny tam został przechodzący sześciomiesięczne szkolenie funkcjonariusz, w którego z dużą siłą uderzyła zaślepka iglicy pistoletu. Policjant został niegroźnie ranny, musiał jednak zostać przewieziony do szpitala. Na szczęście mężczyzna był w okularach, które ochroniły jego oczy. 

Rusznikarze sprawdzili wszystkie pistolety używane w szkole. Aż kilkadziesiąt z nich - co stanowi około 30 procent ogółu - wzbudziło ich zastrzeżenia. Podjęto więc decyzję o kontroli wszystkich egzemplarzy Walthera P-99. Spośród 20 tysięcy sztuk używanych przez funkcjonariuszy rusznikarze przyjrzą się półtora tysiąca z nich.

Jeśli na zaślepce iglicy danego egzemplarza rusznikarze odnajdą mikropęknięcia, broń ma zostać wymieniona. Producent broni zapewnia nas, że to nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa policjantów, natomiast mając gwarancję, chcemy z niej skorzystać i chcemy wiedzieć, że zaślepki w każdej sztuce tej broni są właściwe i jest to towar pełnowartościowy - tłumaczy w rozmowie z RMF Mariusz Sokołowski, rzecznik policji.

Tymczasem sami policjanci o powodach kontroli wiedzą jedynie z plotek. To są tylko domysły, wiedza zaciągnięta z internetu, od kolegów pocztą pantoflową - powiedział RMF jeden z funkcjonariuszy. Dodał, że oficjalnie tłumaczy się, iż jest to rutynowe sprawdzanie broni.

Sam producent twierdzi, że za wcześnie jest na orzekanie o wadzie fabrycznej broni. Fabryka Broni Łucznik dodaje, że przyczyną wypadku w Legionowie mógł być sposób używania pistoletu, a także wykorzystana amunicja. Na wyposażeniu policji znajduje się kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy pistoletów P-99 produkcji Fabryki Broni "Łucznik", które są użytkowane od 2002 roku. Opisywany wypadek jest pierwszy, jaki miał do tej pory miejsce - podkreśla producent.