Niech za przestrogę służy ta sytuacja: w sali gminnego ośrodka kultury odbywa się posiedzenie rady gminy. Między widzami jest mężczyzna, który nagrywa przebieg obrad na kamerę wideo. Gdy kończy mu się bateria, podłącza urządzenie do gniazdka elektrycznego w ścianie. Co pan robi? - pyta go przewodniczący rady. Po chwili sam sobie odpowiada: Pan kradnie prąd!

Reklama

Przy przestępstwie kradzieży energii bez znaczenia jest to, ile prądu i o jakiej wartości ukradliśmy. Jest to czyn zabroniony przez ustawę pod groźbą kary - wyjaśnia Mariusz Filipek z Kancelarii Prawnej Filipek & Kamiński Sp. kom. Gdy jednak sprawca ukradnie rzecz o wartości nieprzekraczającej 250 złotych, popełnia wykroczenie. Wtedy może liczyć na łagodniejsze traktowanie.