Stowarzyszenie powołuje się na ustawę, która przewiduje, że rzecznicy są powoływanie nie na kadencję, ale na czas nieokreślony.

Nie przekonuje więc argumentacja, że kadencja sędziego Tulei jako rzecznika się zakończyła. Nawet jeśli z pominięciem treści ustawy został on powołany tylko na czas określony, to oczywiste jest, że niepowołanie go na dalszy okres było związane z kontrowersjami wokół ustnych motywów wyroku w sprawie znanego kardiochirurga - twierdzi stowarzyszenie.

Chodzi o sprawę dr. Mirosława G., byłego ordynatora kardiochirurgii stołecznego szpitala MSWiA i wypowiedź, w której sędzia Tuleya krytycznie ocenił metody działania CBA i prokuratury. Ustnie uzasadniając wyrok powiedział m.in. że nocne zatrzymania i przesłuchania, jakie przeprowadzało CBA, mogą budzić skojarzenia z metodami z lat 40. i 50., czyli czasami największego stalinizmu.

Zdaniem "Iustitii" "sędzia Igor Tuleya, wygłaszając uzasadnienie wyroku w cytowanej sprawie, naraził się wielu osobom. Pokazał, jak należy rozumieć niezawisłość sędziego i na czym polega niezależność Trzeciej Władzy. Wykazał niezbędną w sędziowskiej służbie odwagę cywilną, narażając się na bezpardonowe ataki polityków i krytykę również ze strony Ministra Sprawiedliwości - ocenia stowarzyszenie.

Twierdzi także, że odwołanie sędziego Igora Tulei w takiej właśnie sytuacji z funkcji rzecznika prasowego, poprzedzone zakazem wypowiadania się w wiadomej sprawie, daje ogromną i niezasłużoną satysfakcję wszystkim, którzy Pana Sędziego atakowali. (…) Będą oni sobie teraz przypisywać „sukces”, głosząc, że dzięki nim sędziego ukarano, i to bez postępowania dyscyplinarnego, pozbawieniem funkcji.

"Iustitia" stawia też tezę, że gdyby sędzia pod jakimkolwiek pretekstem wyłączył jawność rozprawy bądź uzasadniając wyrok przemilczał ustalone w toku jawnego rozpoznawania sprawy fakty, to funkcji by nie stracił.