Komisja Europejska nie ma wątpliwości – Polska nie zapewnia odpowiedniej opieki nad najmłodszymi dziećmi. W żadnym innym unijnym państwie nie jest pod tym względem tak źle, jak u nas.

Już w 2002 r. przywódcy krajów członkowskich UE uzgodnili, że do 2010 r. miejsc w żłobkach lub przedszkolach powinno wystarczyć dla 90 proc. dzieci w wieku od trzech lat do osiągnięcia wieku szkolnego oraz dla 33 proc. dzieci poniżej trzech lat. W założeniach ma to ułatwić kobietom łączenie kariery zawodowej z macierzyństwem.

Z danych opublikowanych przez KE wynika, że osiem państw osiągnęło cele dla obu kategorii wiekowych: Belgia, Dania, Hiszpania, Francja, Holandia, Szwecja, Słowenia i Wielka Brytania. Dwa inne państwa zrealizowały cel tylko dla pierwszej grupy wiekowej (0–3 lata), a trzy inne – dla drugiej (od 3 lat do wieku szkolnego). Polska nie znalazła się w żadnej z tych grup. Pod względem liczby miejsc dla dzieci poniżej 3. roku życia wylądowaliśmy na ostatnim miejscu. W Brukseli nie mają wątpliwości – choć problem z zapewnieniem opieki dla najmłodszych ma nie tylko Polska, to u nas jest najgorzej.

Każdy rodzic wie aż za dobrze, jak ważne są żłobki i przedszkola z dostępnymi miejscami i po przystępnej cenie. Ma to znaczenie nie tylko dla rozwoju dziecka, ale i dla organizacji życia pracujących rodziców – komentowała raport wiceprzewodnicząca Viviane Reding, komisarz UE ds. sprawiedliwości, praw podstawowych i obywatelstwa. Zwróciła uwagę, że efektem ubocznym braku ułatwień w pracy matek jest - jak wskazują analizy Komisji - ich późniejsza niekorzystna sytuacja emerytalna. W większości przypadków »kara za macierzyństwo« wzrasta wraz z liczbą dzieci – piszą autorzy raportu.

Komisja Europejska nakazała państwom członkowskim przyspieszenie budowy miejsc dla dzieci oraz wdrażanie odpowiednich przepisów. Tymczasem z polskich danych wynika, że do żłobków uczęszcza zaledwie 2–3 proc. dzieci w wieku do 3 lat. W przedszkolach jest lepiej, ale i tak daleko nam do ideału - dane resortu edukacji mówią, że w tym roku do przedszkoli uczęszcza 54 proc. trzylatków, czyli zaledwie o 1 pkt proc. więcej niż rok wcześniej. I lepiej szybko nie będzie, ponieważ w efekcie reformy obniżającej wiek szkolny do przedszkoli muszą być obowiązkowo przyjmowane pięciolatki. A to - jak tłumaczą samorządy - oznacza, że zabraknie miejsc dla najmłodszych.

MEN zapewnia, że niebawem sytuacja radykalnie się zmieni, bo od września 2015 r. każdy czterolatek ma mieć zapewnione miejsce w edukacji przedszkolnej. A od 2017 r. – każdy trzylatek. Miejsca dla najmłodszych powstaną w ramach programu „Maluch”, który nadzoruje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Wszystko to jest jednak na razie tylko czystą teorią.