Profesor Zbigniew Jankowski z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, Małgorzata Chowaniec, Czesław Chowaniec i Mariusz Kobek ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w środowisku uważani są za najlepszych w kraju ekspertów medycyny sądowej - pisze gazeta.pl. To oni zrobili sekcję zwłok Madzi, a potem wiele badań tkanek wyciętych z ciała dziewczynki.

Śmierć dziecka miała charakter nagły i gwałtowny. Magdalena W. została po prostu uduszona - stwierdzili w środę biegli. Nie byli w stanie określić mechanizmu śmierci dziewczynki, ale ich zdaniem najprawdopodobniej została uduszona poduszką, kocem lub dłońmi w miękkich rękawiczkach. Wykluczyli zakrztuszenie lub zachłyśnięcie pokarmem. Odrzucili też teorię, że dziewczynka straciła przytomność, a W. myśląc, że nie żyje, zakopała ją żywą.

Mamy do nich mnóstwo pytań, bo nie wszystko jest takie jasne, jak się wydaje - twierdzi obrońca oskarżonej o zabójstwo matki dziewczynki, cytowany przez portal gazeta.pl.

Biegli przyznali, że na ciele Madzi znaleźli obrażenia potwierdzające, że dziewczynka upadła na ziemię. Według nich nie miały one charakteru śmiertelnego i powstały jeszcze za życia. Z analizy urazów wynika również, że dziecko nie wypadło, lecz zostało rzucone na ziemię. To potwierdza wersję prokuratury, która twierdzi, że Katarzyna W. najpierw rzuciła córką, a kiedy ta przeżyła upadek, udusiła ją.

W styczniu zeszłego roku Katarzyna W. zawiadomiła policję, że została napadnięta w centrum Sosnowca i ktoś porwał jej półroczną córkę Madzię. Dziewczynki przez 10 dni szukała cała śląska policja. W końcu W. przyznała, że dziecko wypadło jej z rąk i uderzyło głową o podłogę. I wskazała miejsce, gdzie zakopała ciało. Prokuratura oskarżyła ją jednak o zabójstwo. Twierdzi, że kobieta udusiła córkę. Grozi jej dożywocie.