Mecenas Arkadiusz Ludwiczak odniósł się w czasie poniedziałkowej rozprawy do opinii biegłych, według których śmierć dziewczynki miała charakter nagły i gwałtowny, a jej przyczyną było zamknięcie dopływu powietrza do płuc. Taka ekspertyza sugeruje uduszenie. Matka dziewczynki, oskarżona o zabójstwo Katarzyna W. przekonywała jednak wcześniej, że dziecko wypadło jej z rąk i uderzyło głową o próg w mieszkaniu, po czym straciło przytomność i zmarło. Katarzyna W. twierdziła, że próbowała ratować Magdę w miarę swoich możliwości, jednak jej starania nie przyniosły rezultatu.

Zdaniem adwokata oskarżonej wersja matki i opinia biegłych nie stoją w sprzeczności. Arkadiusz Ludwiczak wypytywał biegłych przez około osiem godzin. Jak tłumaczył potem, chodziło mu o sprawdzenie innych możliwych wersji śmierci dziecka.

Według mecenasa, należy wziąć pod uwagę prawdopodobieństwo, że Magda zmarła wskutek skurczu krtani. - Jakiekolwiek zmiany w krtani, jakiekolwiek reakcje krtani, np. tzw. laryngospas (czyli odruchowy skurcz krtani), to stany zagrażające życiu - tłumaczył dziennikarzom po rozprawie. - W naszej ocenie doszło do oddechowego skurczu krtani, w następstwie którego doszło do zamknięcia głośni tejże krtani. Spowodowało to brak dostępu powietrza, w następstwie niedotlenienie organizmu, obrzęk, wgłowienie migdałków móżdżku do otworu wielkiego i zgon - wyjaśniał.

W jaki sposób mogło dojść do tego skurczu krtani? Według wersji prezentowanej przez adwokata, po upadku dziewczynki na podłogę podrażnieniu uległ nerw wsteczny krtaniowy, co z kolei spowodowało skurcz.

Arkadiusz Ludwiczak wniósł przed sądem o ekspertyzę biegłego laryngologa dziecięcego.

Prokuratura zapowiada, że będzie żądać dla oskarżonej o zabójstwo Katarzyny W. kary 25 lat więzienia lub nawet dożywotniego pozbawienia wolności.