W ostatnich trzech latach Najwyższa Izba Kontroli po swoich kontrolach sformułowała 114 wniosków dotyczących konieczności zmiany prawa. Spośród nich nie zrealizowano... 86. Posłowie chcą skontrolować, dlaczego ministerstwa, do których skierowane były wnioski, nie przejęły się uwagami izby.

Ministerstwu Pracy i Polityki Społecznej wskazano konieczność urealnienia wysokości dotacji przekazywanej z budżetu państwa przez wojewodów dla powiatów na dofinansowanie pobytu w domach pomocy społecznej osób umieszczonych w nich przed 1 stycznia 2004 r.

Resort spraw wewnętrznych miał uregulować zasady przydziału lokali policjantom i funkcjonariuszom BOR. Obecne są tak ogólne i hipotetyczne, że jak podkreślali kontrolerzy, „można przypuszczać, iż istnieje cała sfera uznaniowości, dowolności wręcz w gospodarowaniu tymi lokalami”. Ministerstwo Transportu dostało wskazówkę, by uregulować kwestię lądowisk dla śmigłowców ratowniczych. Przepisy w tej materii są na tyle niejasne, że spowodowały już śmierć dziecka, ponieważ śmigłowiec nie mógł wylądować w określonym miejscu.

Podobnych wniosków de lege ferenda - czyli wymagających zmiany prawa w stosunku do administracji publicznej - NIK w latach 2010–2012 skierowała 114. Sejmowa komisja administracji i cyfryzacji zapytała izbę, jak wygląda realizacja tych wniosków. Okazało się, że całkowicie zrealizowano spośród nich 17, a częściowo 11. Reszta pozostała niewdrożona. Wśród nich również te trzy, które opisaliśmy powyżej. - Taka statystyka to nie najlepszy sygnał. Świadczy albo o tym, że kontrolna rola NIK nie jest wystarczająco doceniana przez administrację państwową, albo o tym, że wnioski NIK nie są trafne. Chcemy w ramach pracy komisji skontrolować wszystkie wskazywane ministerstwa i sprawdzić, dlaczego nie zrealizowały pokontrolnych wniosków izby - mówi DGP poseł Julia Pitera z PO, przewodnicząca komisji administracji i cyfryzacji. Zapowiada, że kontrole potrwają do końca tygodnia.

Konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski uważa, że jest to sygnał wymagający pilnego sprawdzenia. - Być może wniosków jest po prostu za dużo - zastanawia się Piotrowski. - Równie dobrze jednak może być to objaw poważnego problemu, lenistwa w administracji, która zamiast poprawiać swój sposób funkcjonowania, słuchać głosu audytorów, wypełnia tylko minimum działań. Koniecznie więc trzeba dogłębnie skontrolować powody braku realizacji tych zaleceń - dodaje konstytucjonalista.

Pitera przypomina, że w kwietniu 2007 r. podobną analizę wykonała dla kancelarii premiera. Wynikało z niej, że także wtedy blisko 90 proc. wniosków NIK oraz ogromna część wyroków Trybunału Konstytucyjnego nie były wprowadzone w życie. - Po audycie udało się poprawić wyniki dotyczące trybunału. Teraz czas na izbę - dodaje posłanka.

Rzecznik NIK Paweł Biedziak uspokaja: - Nasze wnioski dotyczące nieprawidłowego działania kontrolowanych podmiotów są realizowane niemal w 100 proc., natychmiast, jeszcze w trakcie kontroli - mówi i dodaje: - Propozycje zmian w prawie formułowane przez NIK są akceptowane w całości lub częściowo w ponad 25 proc. To dużo, zważywszy na to, że wnioski de lege ferenda naczelnych organów kontroli w Europie - w tym NIK - nie są obligatoryjne dla kontrolowanych. Nie jesteśmy trybunałem czy sądem, lecz audytorem, który podpowiada zmiany w prawie i jeśli ponad 25 proc. tego typu podpowiedzi jest wykorzystywane, to nie jest źle.