Dwóch ochroniarzy wynoszących worek z pieniędzmi z placówki banku PKO BP, zostało zaatakowanych przez czterech zamaskowanych mężczyzn. Napastnicy użyli granatu hukowego, który unieruchomił pojazd, a gęsty dym zdezorientował ochroniarzy. Jeden z konwojentów został uderzony.

Przestępcy, mimo strzałów, wyrwali worek z pieniędzmi i zbiegli z miejsca zdarzenia zielonym samochodem w kierunku ul. Dąbrowskiego. Samochód porzucili i podpalili w krzakach w okolicach ulic Bławatnej i Tomaszowskiej. O zdarzeniu poinformowali policjantów mężczyźni, którzy łowili ryby w pobliskim stawie - pisze gazeta.pl.

Według nieoficjalnych informacji zbliżonych do sprawy napastnicy skradli kilkaset tysięcy - podaje polskieradio.pl. - Dla dobra postępowanie nie udzielamy takich informacji - powiedziała Joanna Kącka, rzeczniczka łódzkiej policji.

Osoby, mogące pomóc w schwytaniu sprawców, proszone są o kontakt z policją, która gwarantuje anonimowość.