Jak czytamy w komunikacie, ksiądz Lemański nie ustawał w oskarżaniu swego biskupa o liczne krzywdy i niesprawiedliwe decyzje. Czynił to za pośrednictwem prasy, radia, telewizji i Internetu. Tymczasem, arcybiskup Henryk Hoser nigdy nie wypowiadał się publicznie o zachowaniu księdza Lemańskiego w tym, co mogłoby mu przynieść ujmę, czy naruszyć jego dobre imię - argumentuje kuria.

Podkreśla również, że po przeniesieniu księdza Lemańskiego do parafii w Jasienicy spowodowało w niej liczne konflikty, szczególnie w szkole, w której proboszcz był katechetą. "Stanowiska stron konfliktu były często nie do pogodzenia, ze szkodą dla wszystkich uczestniczących w nim osób" - czytamy w komunikacie.

"Z biegiem czasu działalność księdza Lemańskiego zataczała coraz szersze kręgi. Stawał się mentorem Kościoła, nie tylko we własnej diecezji, ale też Kościoła w Polsce i Kościoła Powszechnego. Udzielał lekcji wiernym, kapłanom i biskupom z pozycji oskarżyciela i tropiciela grzechów, nie mając dostępu do wszystkich aspektów spraw trudnych, bolesnych i złożonych. Zawsze wiedział lepiej, bez koniecznego umiaru i zachowania proporcji. Stosując zasadę "pars pro toto", ukazywał Kościół, jako środowisko gwałcicieli, pedofilów, hipokrytów, zdzierców i pijaków. Czynił to przy aplauzie wtórujących mu mediów, dla których karykaturalny obraz Kościoła Katolickiego odpowiadał ich ideologicznym założeniom" - pisze kuria warszawsko-praska.

Kuria zarzuca księdzu Lemańskiemu, że wypowiadał się w mediach bez pozwolenia biskupa, o które powinien wcześniej wystąpić. Z tego powodu dostał upomnienie kanoniczne od arcybiskupa Hosera, do którego wskazań się nie zastosował.

"Biskup diecezjalny, kierując się dobrem Kościoła i społeczności lokalnej, mając na względzie, że ksiądz Lemański jest pogubiony pod wieloma względami i potrzebuje duchowej integracji, rozpoczął procedurę usunięcia go z urzędu proboszcza, która zakończyła się dekretem usunięcia datowanym 5 lipca 2013" - dodaje kuria.