Oto najważniejsze błędy popełnione przez prowadzących śledztwo:

1. Chaos na miejscu zbrodni, 25.06.1998 r.

Policjanci nie radzili sobie z tłumem VIP-ów, dziennikarzy i zwykłych gapiów. Zabrakło osoby, która przejęłaby dowodzenie śledztwem i zadbała o komfortowe warunki pracy policyjnych techników kryminalistyki, gromadzących materialne dowody przestępstwa. Przyczyną było ciągłe pojawianie się coraz ważniejszych oficerów i prokuratorów, połączone z niechęcią do wzięcia odpowiedzialności.

W efekcie technicy kryminalistyki zebrali mizerne dowody materialne, w takim tłumie były też problemy z użyciem psa tropiącego.

2. Grupa "Generał" bez dowodów

Najpierw śledztwo trafiło do Komendy Stołecznej, gdzie nadzorował je zastępca komendanta odpowiedzialny za pion kryminalny. Wkrótce – w niejasnych okolicznościach – został odwołany, sprawa zaś trafiła do Komendy Głównej Policji, gdzie została utworzona specgrupa "Generał". Od tamtej pory aż do 2010 r., gdy odeszła na emeryturę, dowodziła nią inspektor Małgorzata Wierchowicz.

Wraz z nadzorującym jej pracę prokuratorem Jerzym Mierzewskim przyjęli wersję śledczą, że były komendant główny zginął na zlecenie polonijnego biznesmena Edwarda Mazura. Nigdy jednak nie przedstawiono przekonujących motywów działania tajemniczego przedsiębiorcy, który robił intratne interesy zarówno w czasach PRL, jak i po 1990 r., gdy m.in. był współzałożycielem "Bakomy".

3. Logika prokuratury umiera w Chicago

Z nieznanych mi powodów rząd postanowił oprzeć swoją prośbę ekstradycyjną na fragmentach zeznań znanego łajdaka i niczym nieograniczonego kłamcy, odrzucając jednocześnie te fragmenty jego zeznań, które zaprzeczają fragmentom wybranym przez rząd – takimi słowami w 2007 r. oceniał wniosek o ekstradycję Edwarda Mazura sędzia z Chicago Arlander Keys.

Takich zdań druzgocących materiał zebrany przez specgrupę "Generał" Keys wypowiedział znacznie więcej. Jednak najpoważniejszy był przeprowadzony przez niego rozbiór logiczny kolejnych zeznań składanych przez Artura Z. "Iwana”", świadka koronnego, który twierdził, że był świadkiem spotkania, na którym Edward Mazur proponował królom świata kryminalnego 40 tys. dol. w zamian za zlikwidowanie głównego psa. Sędzia Keys zwrócił uwagę, że "Iwan" z jednego przesłuchania na drugie dorzuca coraz więcej szczegółów. Wprost proporcjonalnie do poprawiającej się jego sytuacji w zakładzie karnym, przecząc jednocześnie swoim poprzednim zeznaniom. Amerykanin w puch rozbił także okazanie, które przeprowadzili policjanci ze specgrupy „Generał”. Mazur ubrany był w czerwony polar, pozostali figuranci byli zaś w marynarkach. Sędzia odmówił ekstradycji, choć wcześniej miesiącami przedłużał areszt ekstradycyjny dla Edwarda Mazura.

4. Konkurencyjne prokuratury

Gdy prokurator Mierzewski kierował do sądu akt oskarżenia dla Andrzeja Z. "Słowika" i Ryszarda Boguckiego, którzy według niego szukali cyngli mających wykonać wyrok na Papale, jednocześnie trwała analiza dokonań gupy "Generał". Po raz pierwszy część materiału dowodowego ocenili specjaliści od analizy kryminalnej spoza grupy. W efekcie ich raport trafił do prokuratury w Łodzi, która wszczęła równoległe śledztwo w sprawie zabójstwa Papały. Ponad rok temu łódzcy prokuratorzy ogłosili swoje wyniki, które wykluczają wersję przyjętą przez stołecznych oskarżycieli. Według nowych ustaleń Papała zginął przypadkiem, gdy znany stołeczny złodziej Igor Ł. "Patyk" chciał mu skraść auto – daewoo espero. Swoje przekonanie łódzcy prokuratorzy opierają na słowach świadka, członka grupy Igora Ł., który miał być na miejscu. Sprawę komplikuje to, że Igor Ł. również był świadkiem koronnym – dostał ten status w zamian za zeznania dotyczące korupcji wysokich rangą oficerów policji. Wersja łódzkich oskarżycieli dopiero w przyszłości zostanie oceniona przez sąd. Ale tak samo jak w przypadku porażki stołecznych prokuratorów nie ma materialnych dowodów, lecz wyłącznie zeznania świadków koronnych.

Biernacki: Tragikomedia w wykonaniu Prokuratury Generalnej

To katastrofa. Dla kogo bardziej: prokuratury czy policji?

Marek Biernacki, minister sprawiedliwości: Dla każdego Polaka. Ale najbardziej winna jest prokuratura. Nie chodzi o rozsypanie się aktu oskarżenia przed sądem, bo każdy rozsądnie myślący człowiek ma świadomość, jak trudne są śledztwa w przypadku tak poważnej zbrodni.

Amerykanie nie umieli wyświetlić przyczyny śmierci swego prezydenta, Szwedzi premiera.

Nasza prokuratura dopuściła do gorszej sytuacji, w której różni prokuratorzy równolegle prowadzili śledztwo w tej samej sprawie, a ich wnioski wzajemnie się wykluczają. To podkopuje zaufanie do fundamentów państwa. I to jest zarzut wobec Prokuratury Generalnej, która dopuściła do takiej tragikomedii.

10 lat temu jako szef MSW deklarował pan, że zabójcy zostaną ujawnieni i osądzeni.

Robiłem wszystko, by osiągnąć ten cel. Minęła już ponad dekada. I kilka lat temu, gdy na materiał dowodowy spojrzał amerykański sędzia i zmiażdżył go swoją żelazną logiką, prokuratura i policja powinny zrewidować swoje podejście. Nie zrobiły tego i mamy dziś tego owoce.

Jest jakiś plan ratunkowy?

Negatywnie oceniliśmy sprawozdanie z funkcjonowania prokuratury pod rządami Andrzeja Seremeta. Zaproponowaliśmy głębokie zmiany w kodeksie postępowania karnego, które wymuszają na oskarżycielu zaangażowanie w sądzie. Jesienią będziemy rozmawiać o konkretnym projekcie zmian ustawy o prokuraturze. To początek drogi do odzyskiwania zaufania opinii publicznej.