Radni PiS domagają się wyjaśnień, kto zdecydował, by podczas uroczystości na cmentarzu Powstańców Warszawy na Woli uniemożliwić uczestnikom ceremonii podejście do pomnika Polegli-Niepokonani. Jak co roku na cmentarz Powstańców Warszawy przyszło wielu ludzi. Mieli wiązanki kwiatów, znicze, plakietki z powstańczymi emblematami, biało-czerwone chorągiewki i opaski.

"Nasz Dziennik" pisze, że po wejściu na cmentarz zderzyli się jednak z metalowymi barierkami odgradzającymi większość terenu i przesadną kontrolą, nawet wieńców, które przechwytywali funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu i odkładali pod pomnik. Zszokowani warszawiacy komentowali, że czegoś takiego wcześniej nigdy nie widzieli. Dostęp do pomnika Polegli-Niepokonani zawsze był swobodny, można było złożyć kwiaty, zapalić znicze i spokojnie, w zadumie pomodlić się.

Barierki były też w innych miejscach: na placu Krasińskich czy na Wojskowych Powązkach, gdzie ludziom nie pozwolono zbliżyć się pod pomnik Gloria Victis. - Będziemy domagać się wyjaśnień. Interesuje nas, kto tak naprawdę organizował uroczystości na Woli i kto zdecydował, by ludzie do samego końca nie byli wpuszczani pod pomnik. A później bez żadnej kontroli wpuszczano wszystkich, zapowiada radny Piotr Milowański cytowany przez gazetę.