Prawdopodobnie biegli przywiozą ze sobą od razu pobrane z wraku samolotu próbki - mówi rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, podpułkownik Janusz Wójcik. Będzie to odstępstwo od dotychczasowej praktyki.

Do tej pory materiały i dowody zebrane przez polskich prokuratorów i biegłych w Rosji, najpierw musiały trafić do tamtejszych śledczych, a dopiero potem - w ramach pomocy prawnej - przewożono je do Polski.

W czasie obecnego pobytu w Federacji Rosyjskiej biegli zabezpieczyli w sumie ponad 250 próbek. Pracowali z użyciem spektrometrów ruchliwości jonów. Pobrali próbki z foteli tupolewa oraz z innych elementów samolotu.

Wyświetlacze spektrometrów, którymi badano wrak, pokazywały analogiczne pomiary do tych, które przeprowadzono jesienią ubiegłego roku - wyjaśnił podpułkownik Wójcik.

W czasie tamtego pobytu pobrano w sumie 258 próbek: część z gleby w miejscu katastrofy, a część z wraku. Ze względu na panujące wówczas warunki atmosferyczne, nie było możliwości pobrania próbek z foteli samolotu.

Badanie pobranych wtedy próbek prowadzą specjaliści z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie. Naczelna Prokuratura Wojskowa w czerwcu poinformowała, że biegli nie wykryli pozostałości materiałów wybuchowych na elementach tupolewa.