Jak pisze "Gazeta Wyborcza" we wtorek Senat WSW zdecydował, że nie odbędzie się zaplanowana na 24 października uroczystość, której zakłócenie zapowiadali w internecie narodowcy oraz kibole. Zygmunt Bauman w obawie przed powtórką z kibolskiego ataku na Uniwersytecie Wrocławskim napisał do uczelni list, w którym stwierdził, że nie poczuje się urażony jeśli decyzja o przyznaniu mu honorowego doktoratu zostanie "zawieszona lub zamrożona".

Obrady senatu trwały nieco ponad godzinę. Ich przebieg był ponoć burzliwy. Ostatecznie stosunkiem głosów 14 do 4 przyjęto uchwałę, według której doktorat honoris causa zostanie jednak wybitnemu filozofowi wręczony, ale w innym miejscu i czasie.

O tym, gdzie, kiedy i w jakiej formie zostanie mu wręczony doktorat, zadecydują wspólnie nagrodzony i uczelnia.

- Powodem mojej rezygnacji nie było zlekceważenie zaszczytu, jakim uczelnia mnie obdarzyła, lecz chęć nieprzeszkadzania jej nauczycielom i studentom w pracy, z jakiej tak znakomicie się wywiązują. Obawa przed własnymi przykrościami nie odgrywała w mojej decyzji żadnej roli - powiedział "Gazecie" prof. Bauman.