Funkcjonariusze najprawdopodobniej zatrzymali się na ulicy po to, by zjeść w jednym z pobliskich barów. Złamali przy tym prawo wjeżdżając pod prąd w ulicę Kramarską w Poznaniu.

Gdy reporter próbował uzyskać wyjaśnienie policjanci go wylegitymowali, a następnie wykręcili mu rękę i zaprowadzili go do radiowozu. Tam zabrali mu telefon.

Policjanci argumentowali swoje działania tym, że chcieli sprawdzić, czy telefon nie jest kradziony. - To kompletna bzdura. Pretekst do tego, żeby zatrzeć ślady łamania przez nich prawa - mówi reporter "Blisko Ludzi" Adam Zakrzewski. W końcu - jak relacjonuje reporter - policjanci usunęli zapisane zdjęcia i filmy.

Ale stacji udało się odzyskać nagrania. Widać na nich nie tylko, jak policyjny radiowóz wjeżdża w ulicę mimo zakazu, zarejestrowana została też szarpanina w drodze do radiowozu.