Jak wyjaśnia policja, nieobyczajny wybryk ma polegać na tym, że rzeźba prezentowała treści mogące wywołać powszechne negatywne odczucia. 

Wiadomo także, że policja bada, czy student nie dopuścił się i innego wykroczenia - użycia cudzej rzeczy. Właścicielem rzeźby może być uczelnia, bo powstała ona na zajęciach w gdańskiej ASP, a student nie miał zezwolenia na upublicznienie swojej pracy.

kontrowersyjna rzeżba stanęła w sąsiedztwie radzieckiego czołgu miesiąc temu - bez żadnych zezwoleń. Przedstawiała ona radzieckiego żołnierza gwałcącego ciężarną kobietę.

Zdaniem śledczych, student nie popełnił przestępstwa polegającego na nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych i nie doszło do znieważenia miejsca publicznego urządzonego w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego. Prokuratura uznała jednak, że mogły zostać popełnione dwa wykroczenia i przekazała sprawę policji.