Dziennik.pl przeanalizował dane GUS i Eurostatu. W Polsce, podobnie jak w Czechach, Niemczech, Francji , Szwecji, Grecji czy Hiszpanii najwięcej niemowlaków pojawia się w lipcu. A to oznacza, że ich poczęcie nastąpiło w październiku lub na początku listopada. 

Właśnie wtedy pojawiają się pierwsze chłody i pogarszają nastroje z powodu braku słońca.

– W tym czasie ludziom chce się bardziej do siebie przytulać co daje poczucie przyjemności. Być może to sprzyja seksowi – twierdzi w rozmowie z dziennik.pl prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ponadto jesienią więcej czasu spędzamy w domu, bo ze względu na słotę nie chce nam się wychodzić do kina, teatru, znajomych czy restauracji. Dzień jest krótszy i często wcześniej lądujemy w łóżku lub na kanapie aby oddać się intymnym igraszkom.

I nie ma znaczenia czy mieszkamy na wsi czy w mieście. Lipcowy boom widać w statystykach urodzeń w całym kraju. 

To jednak nie wszytko. W Polsce najwięcej małżeństw zawieranych jest od czerwca do września. Wygląda więc na to, że część młodożeńców szybko decyduje się na dziecko.

Dr Monika Zielona-Jenek, seksuolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu zastrzega jednak, że dane można też zinterpretować nieco inaczej.

- To nie musi oznaczać, że jesienią kochamy się najczęściej. Może natomiast sugerować, że w tym czasie częściej podejmujemy decyzje o tym, że efektem tego kochania będzie ciąża. W związku z tym na przykład rezygnujemy z antykoncepcji – mówi dziennik.pl seksuolog.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że latem lepiej się odżywiamy (więcej jest wtedy wartościowych, świeżych produktów), dlatego  - jak zauważa dr Zielonek-Janek - jesienią zwiększa się płodność, i kobiet, i mężczyzn.

Nie zawsze jednak macierzyństwo jest zaplanowane. Zarówno w małżeństwach jak i w związkach partnerskich. A także wśród części panien, które są matkami co piątego dziecka urodzonego w naszym kraju.