Na warszawskiej Starówce gości od 16 lat. Zawsze ze swoją katarynką, wygrywającą niemal 150 utworów, w tym tych najbardziej kojarzących się ze stolicą. W ubiegłym roku, po kłopotach ze strażą miejską, wyjechał grać w Gdańsku. Tam jednak zaczęła mu poważnie dokuczać wątroba - opisuje historię Piotra Bota "Rzeczpospolita".

Warszawski kataryniarz, po dwukrotnym pobycie w szpitalu, zdecydował się wrócić do Warszawy. Tu znów trafił pod opiekę lekarzy, rokowania nie były najlepsze - zdiagnozowano u niego immunologiczne zapalenie wątroby. - Schudłem 15 kilogramów, byłem przypadkiem już beznadziejnym, nie dawano mi szans na przeżycie - opowiada w rozmowie z gazetą. Teraz Piotr Bot czeka na przeszczep wątroby.

Akcję pomocy dla niego organizuje Polska Fundacja Muzyczna. Okazuje się bowiem, że choroba odbiła się na sytuacji materialnej kataryniarza. Po Nowym Roku w sieci mają pojawić się filmiki, w których znani artyści, m.in. Kayah i Magda Umer, mają zachęcać do wsparcia zbiórki na rzecz warszawskiego kataryniarza.

Pomoc dla warszawskiego kataryniarza można wpłacać na specjalne subkonto przy Polskiej Fundacji Muzycznej: WARSZAWSKI KATARYNIARZ - 98 1440 1101 0000 0000 1647 3618